Chorzy zamiast do lekarza, idą do apteki

Anna Szejda
Magda Rybacka, mama Pauliny i Przemka, na wszelki wypadek zawsze ma pełną apteczkę
Magda Rybacka, mama Pauliny i Przemka, na wszelki wypadek zawsze ma pełną apteczkę fot. mikołaj nowacki
Leki wyszły z aptek! - alarmują farmaceuci. Te, które są dostępne bez recepty, możemy kupić przez internet, w sklepach spożywczych, w stacjach benzynowych. A nawet w automatach.

Jedno z takich urządzeń stoi we... wrocławskim markecie budowlanym. Efekt? W ostatnim roku leki dostępne bez recepty kupiło aż 80 proc. Polaków - wynika z najnowszego raportu CBOS. Najczęściej sięgamy po środki przeciwbólowe i przeciwzapalne. W sezonie jesienno--zimowym po specyfiki na ból gardła, kaszel i katar. Chętnie zażywamy też leki na żołądek, wątrobę, zgagę oraz uspokajające.

Hurtownie farmaceutyczne, zasłaniając się tajemnicą handlową, nie podają, ile leków sprzedają. Ale dostępne są dane, które mówią same za siebie. W osiedlowej aptece Pod Jaworami przy ul. Sudeckiej tylko na przykładzie jednego leku widać, jak rośnie sprzedaż. W tym roku zamówiono tu już 1056 sztuk przeciwbólowego nurofenu. W tym samym okresie roku ubiegłego - zaledwie 336 sztuk.

Po drugiej stronie Sudeckiej jest sklep spożywczy. Przy kasie stojak z apapem, ibupronem, etopiryną, aspirinem (reklamowane jako przeciwbólowe, przeciwgorączkowe lub przeciwzapalne). Obok cerutin i gripex na przeziębienie, acatar na katar, manti na dolegliwości żołądkowe oraz verdin na wątrobę.

- Leki zamawiamy raz w tygodniu w hurtowni, w której kupujemy też papierosy - mówi Dagmara Wilińska, kierowniczka sklepu Spar. - Porównując do ubiegłego roku, sprzedajemy ich dwa razy więcej. Nawet kilka miesięcy temu musieliśmy wymienić stojak na większy.

Wrocławianka Magdalena Rybacka, mama Pauliny i Przem-ka, jest gotowa na każdą okoliczność. W domowej apteczce ma środki dla siebie i męża, jak również dla dzieci. - Całe szczęście, rzadko chorujemy, lepiej jednak mieć coś pod ręką, zwłaszcza że do lekarza trudno się zarejestrować - tłumaczy pani Magda. - Tak więc kupujemy leki na wszelki wypadek, gdyby, odpukać, ktoś z naszej czwórki zachorował.

Potwierdza to Jacek Caciura, właściciel apteki McCoy's przy pl. Nowy Targ. Z jego obserwacji wynika, że pacjenci leczą się na własną rękę, bo mają utrudniony dostęp do lekarza.
Z raportu CBOS: co czwarty z nas, kiedy poczuje się źle, zamiast wizyty w przychodni, wybiera wizytę w aptece. Co gorsza, ponad połowa stosujących leki bez recepty nie konsultuje tego z lekarzem, a 25 proc. wierzy, że nie są one szkodliwe.

10 proc. więcej niż we wrześniu ub.r. zarobiły apteki we wrześniu 2010 roku (PharmaExpert)

Leki mogą stać się trucizną

Rozmowa z Krystyną Kochman, wojewódzkim konsultantem ds. toksykologii

Czy lekami, które są dostępne bez recepty, można się zatruć?
Oczywiście, że tak. Wszystkie farmaceutyki przyjmowane w zbyt dużych ilościach są dla organizmu trucizną.

Czy na oddział toksykologii, którym Pani kieruje, trafiają pacjenci zatruci lekami?
Bardzo często. Na każdym dy-żurze mamy co najmniej jedną taką osobę. Czasem nawet dwie lub trzy. Niestety, leki bez recepty można teraz kupić niemal wszędzie. Na rynku jest mnóstwo tabletek, które, choć mają inne nazwy, zawierają tę samą substancję leczniczą. Wystarczy zjeść ich za dużo.

Z jakimi objawami się zgłaszają?
Najczęściej z wymiotami, bólami brzucha i głowy.

Czym grozi zatrucie lekami?
Leki działają na błonę śluzową żołądka. Po jakimś czasie przyjmowania mogą doprowadzić do choroby wrzodowej żołądka lub dwunastnicy. A jeśli pacjent ma już wrzody, łatwo doprowadzić do zaostrzenia tego schorzenia poprzez nadmierne przyjmowanie leków. Poza tym często dochodzi do krwotocznego nieżytu błon śluzowych żołądka, krwawienia z przewodu pokarmowego. Gdy chory bierze leki pod kontrolą lekarza, zwykle dostaje środki osłonowe, które chronią organizm. Ale jeśli leczy się na własną rękę, skutek może być odwrotny i zaszkodzić jego zdrowiu. Znane są też przypadki uzależnień od leków. Anna Szejda

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
marja209

Po przeczytaniu tego artykułu nie wiem o czym on jest. Tzn. rozumiem, że o tym, że ludzie kupują więcej leków baz recepty w marketach, na stacjach i w aptekach.

Ale po co on jest?

Jaka jest jego teza? Jakie są wnioski?

Na razie wniosek płynie dla mnie taki, że gazeta nie ma o czym pisać!

Dramatyczne!

Dodaj ogłoszenie