Chłopcy stąd dla ludzi stąd. WKK Wrocław przekonuje młodzież nie tradycją, ale wiarygodnością

Rafał Hydzik
fot. WKK Wrocław
„Dbamy o rozwój”, „Rośniemy w siłę”, „Chłopcy stąd dla ludzi stąd” - cały program działania WKK Wrocław zamyka się w ramach kilku prostych haseł. Przede wszystkim jednak klub, który swoje formalne początki datuje na 2006, chce przekazać swoją nieschematyczną, wręcz innowacyjną tożsamość.

Słyszysz „Wrocław” i „koszykówka” - myślisz WKS Śląsk. To naturalna kolej rzeczy, drużyna z Kosynierki od lat buduje tradycję, dając mnóstwo radości kilku pokoleniom kibiców basketu. Zarówno WKK, jak i WKS celem stworzenia stabilnej, ale ekscytującej przyszłości obrały długofalową strategię. - Nie mamy możliwości, by rywalizować z tradycją Śląska – mówi prezes zarządu WKK Wrocław, Przemysław Koelner. - Rodzice prowadzą swoje dzieci na treningi przy ul. Mieszczańskiej z przyzwyczajenia, Śląsk to naturalny wybór. My staramy się dotrzeć do innej grupy. Zapraszamy do siebie i pokazujemy swoje możliwości, chcemy sprowokować świadomą decyzję. Zdrowa konkurencja nie polega na tym, by kogoś zabić, tylko z nim grać. Zależy nam na obecności Śląska, najlepiej jak najsilniejszego – tłumaczy Koelner.

Młodzież wpisuje się, a wręcz tworzy to, co przy ul. Czajczej lubią nazywać „DNA WKK”. Trener Tomasz Niedbalski w nadchodzącym sezonie będzie miał do dyspozycji sześciu zawodników z pewnym bagażem doświadczenia, przy czym resztę kadry uzupełnią koszykarze dopiero wchodzący na wielką scenę. Dziewięciu zawodników pierwszej drużyny urodziło się w 1997 roku albo później.

W annałach angielskiej piłki nożnej wyryte zostało zdanie telewizyjnego eksperta,Alana Hensena, który w stronę drużyny Sir Alexa Fergusona rzucił niegdyś prostolinijne: „Z dzieciakami nic nie wygrasz”. Historia szybko zweryfikowała te słowa, a Ferguson ze swoim złotym pokoleniem zapisał całe tomy historii futbolu. Podobny „zarzut” z całą pewnością mógł usłyszeć wchodzący przed rokiem do 1 Ligi Mężczyzn Tomasz Niedbalski. Młody szkoleniowiec, młoda drużyna – to chyba nie może się udać?

W sezonie 2018/19 WKK zdobyło piąte miejsce w ligowej tabeli, co w klubowych korytarzach otwarcie nazywa się sukcesem. Trener Niedbalski został wyróżniony nagrodą dla najlepszego szkoleniowca rundy zasadniczej. Dynamiczna, agresywna i zaskakująca gra jego drużyny, niesionej młodzieńczą fantazją zrobiła olbrzymie wrażenie na reszcie stawki. Dziś, przed inauguracją nowego sezonu, Niedbalski mówi, że czeka go jeszcze trudniejsze zadanie.

- Chcielibyśmy poprawić wynik z zeszłego sezonu. Będzie bardzo trudno, ale stawiamy wysoko poprzeczkę. Na pewno jednak tracimy naszą tajną broń, czyli element zaskoczenia. Jestem zdania, że sezon w którym swoją jakość trzeba potwierdzić jest zdecydowanie najtrudniejszy. Jesteśmy jednak tego świadomi, wiemy że samymi nazwiskami tego nie zrobimy. Jeśli stworzymy zespół, będę spokojny – tłumaczy trener.

Ostatnim elementem układanki ma być Piotr Niedźwiedzki, MVP rundy zasadniczej w barwach Górnika Trans.eu Wałbrzych oraz, jak podkreśla prezes Koelner, „w połowie, albo i w dwóch trzecich wychowanek WKK”. Spytany o największe bolączki swojego zespołu Niedbalski kilkakrotnie zaznaczył problemy ze zbiórką. Beniaminkowi brakowało centymetrów w strefie podkoszowej, co też dobrze przygotowani rywale skrzętnie potrafili wykorzystać. Niedźwiedzki docelowo ma te problemy rozwiązać. - Chciałem pomóc chłopakom osiągnąć wyższe miejsce, niż w poprzednim sezonie. Wszyscy wiedzieli, że WKK ma problem z wysokimi. Trener Niedbalski dzwonił do mnie 30 razy dziennie. To był chyba najszybciej podpisany przeze mnie kontrakt – mówił, siedząc po prawicy swojego trenera. By wrócić do WKK odrzucał oferty nawet z Basket Ligi.

Także sam klub ostrożnie przebiera w ofertach. - Nie każdy może być naszym zawodnikiem. Mam tu na myśli przede wszystkim lokalny charakter klubu, cały czas rozmawiamy o tym, by zawodnicy mieli koneksje z Wrocławiem. Chłopcy stąd dla ludzi stąd. Przed poprzednim sezonem otrzymywaliśmy telefony od najlepszych pierwszoligowców i czołowych ekstraklasowiczów. W poprzednim sezonie w większości te telefony były głuche – wyjaśnia Niedbalski, niejako chełpiąc się komfortem, jaki klub wykreował sobie w poprzednim sezonie.

Praca u podstaw

Za sukcesem stoi skrzętnie budowana piramida, oczko w głowie Przemysława Koelnera. Zarazić „DNA WKK” udało się wrocławskie Szkoły Mistrzostwa Sportowego, a na celowniku znajdują się lokalne przedszkola. Szkolenie młodzieży jest we Wrocławiu w znaczącym stopniu dofinansowywane, więc to właśnie w tym elemencie koszykarskiego rzemiosła swojej metody na sukces szuka się przy ulicy Czajczej.

Już dziś Niedbalski na konferencji, z podniesioną głową chwali owoce starań całego sztabu szkoleniowego. Łukasz Uberna i Michał Kroczak, bo o nich właśnie mowa, to towar wystawowy Wrocławskiego Klubu Koszykówki. Obaj mieli drugoplanowe role w poprzednim sezonie, a już na nadchodzący są przygotowani, by stanowić o sile zespołu. - Bardzo mocno przepracowali lato, jestem pełen podziwu dla ich postępów – chwali swoich podopiecznych Niedbalski. - Przede wszystkim zainwestowali w siebie na siłowni. Uberna zyskał 9 kilogramów, poprawił wszystkie swoje rekordy siłowe i dziś jest czwartym najskuteczniejszym zawodnikiem w zespole. Jego rzut za trzy jest zabójczy, nie ma tu już mowy o przypadku – dodaje.

Tak jak pozostali promotorzy basketu w Polsce, WKK mocno liczy na to, by mundialowy sukces reprezentacji Polski pchnął dyscyplinę w przód, zwłaszcza w świadomości. - Chcemy zacząć wyciągać dzieci z przysłowiowej piłki nożnej, obudzić w nich zainteresowanie koszykówką – deklaruje prezes. Wydarzenia z Chin mogą zwiastować olbrzymi przełom w szkoleniu młodzieży w duchu sportu.

- Zależy nam na stworzeniu zupełnie nowego sposobu postrzegania klubów sportowych. My już przestaliśmy szukać sponsorów. Szukamy partnerów, w pełnym tego słowa znaczeniu. To jest związek, który buduje się przez lata, a zostaje na pokolenia. Generalnie chcemy budować rodzinę, opartą na współpracy i wsparciu – górnolotnie zapowiada Koelner.

Budowa tożsamości jest kwestią pokoleń, jednak w WKK cierpliwość jest na pierwszym miejscu dekalogu. Choć „projekt” to w przypadku klubów sportowych najczęściej słowo wytrych, przy ulicy Czajczej plan został skrupulatnie rozpisany, przemyślany i krok po kroku jest wdrażany. Władze dają sobie pół dekady – w tym czasie ma się kształtować trzon zespołu, który za 5 lat zawalczy o najwyższe cele w Basket Lidze.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
24 września, 12:41, Gość:

buahahahaahhaha, żenada. W tym klubie nie ma niczego rozsądnego - począwszy od pana prezesa. a ten artykuł... co, klub zasponsorował lunch panu autorowi?

24 września, 14:33, Gość:

treść tego komentarza wyjaśnia dużo o autorze... zdrowia życzę

Przemciu, najpierw to ty pożycz słownik...

G
Gość
25 września, 10:13, Gość:

Śmieszny artykuł promocyjny:

„Chłopcy stąd dla ludzi stąd” i poniżej:

"Łukasz Uberna i Michał Kroczak, bo o nich właśnie mowa, to towar wystawowy Wrocławskiego Klubu Koszykówki."

Obaj zawodnicy ściągnięci z innych klubów w wieku juniora - idealnie zaprzeczają programowi klubu.

Niedbaslki promuje glownie siebie. Młodzi nie chcą pewnie tyle kasy, a i łatwiej nimi sterować - tylko to nie brzmi tak medialnie i piarowo, jak "dna wkk". Ten klub to DNO, a nie DNA.

G
Gość

Śmieszny artykuł promocyjny:

„Chłopcy stąd dla ludzi stąd” i poniżej:

"Łukasz Uberna i Michał Kroczak, bo o nich właśnie mowa, to towar wystawowy Wrocławskiego Klubu Koszykówki."

Obaj zawodnicy ściągnięci z innych klubów w wieku juniora - idealnie zaprzeczają programowi klubu.

G
Gość

Brak systemu szkolenia, brak współpracy między trenerami, brak pieniędzy dla trenerów a nawet umów. Wieczne obietnice i nic więcej. Profesionalizm? Nie !!! Partyzantka

G
Gość
24 września, 12:41, Gość:

buahahahaahhaha, żenada. W tym klubie nie ma niczego rozsądnego - począwszy od pana prezesa. a ten artykuł... co, klub zasponsorował lunch panu autorowi?

treść tego komentarza wyjaśnia dużo o autorze... zdrowia życzę

G
Gość

buahahahaahhaha, żenada. W tym klubie nie ma niczego rozsądnego - począwszy od pana prezesa. a ten artykuł... co, klub zasponsorował lunch panu autorowi?

G
Gość

Fajnie, że ten klub tak rozsądnie idzie w górę.

Już widać efekty pracy tej organizacji, a powinno być tylko lepiej.

Dodaj ogłoszenie