MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Cały kompleks handlowy Marywilska 44 stanął w ogniu. Na miejscu jest kilkadziesiąt zastępów straży, pożar jest dogaszany

OPRAC.:
Piotr Kobyliński
Piotr Kobyliński
Andrzej Grochal
Andrzej Grochal
Mężczyzna miał w dłoni atrapę pistoletu
Mężczyzna miał w dłoni atrapę pistoletu Fot. PAP/Leszek Szymański
Pożar ogarnął cały kompleks handlowy Marywilska 44 w Warszawie - poinformował starszy aspirant Bogdan Smoter z zespołu prasowego Komendy Miejskiej PSP m. st. Warszawy. Przed godziną 8 rano mł. bryg Michał Konopka przekazał, że strażacy są na etapie dogaszania pożaru. Dodał, że nikt nie odniósł obrażeń. Najbardziej wstrząsające jest to, że... nikt z ludzi, którzy obserwowali pożar, nie zadzwonił na straż pożarną! W mediach pojawiły się też doniesienia, że na teren płonącego centrum handlowego ktoś próbował wtargnąć z bronią palną. Był mężczyzna z atrapą w dłoni. Widać to na zdjęciu reportera PAP.

Spis treści

Pożar jest dogaszany

Straż Pożarna uspokaja, że dym nie stanowi już zagrożenia dla zdrowia mieszkańców.

– Nadal jednak zalecamy mieszkańców pobliskich domów do zamykania okien – dodał Konopka.

– Strażacy dogaszają pożar. Dym jest już mniejszy. Nikt nie odniósł obrażeń – powiedział mł. bryg Konopka.

Kompleks handlowy w Warszawie w ogniu

Według informacji z mediów społecznościowych na miejscu pracowało kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej. Na zdjęciach widać płomienie i kłęby gęstego dymu.

Pożar ogarnął cały kompleks handlowy Marywilska 44 w Warszawie - poinformował w niedzielę rano PAP starszy aspirant Bogdan Smoter z zespołu prasowego Komendy Miejskiej PSP m. st. Warszawy. Działania ratownicze prowadzi 50 zastępów, w tym Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego.

Jak podała PSP, płonie hala przy ul. Marywilskiej o wym. 250 x 250m. "Ogniem objęte jest ponad 80 proc. hali. Działania ratownicze prowadzi 50 zastępów, w tym SGRChem. Na miejsce udaje się KG PSP nadbryg. dr inż. Mariusz Feltynowski, wraz z grupą operacyjną" - poinformowała straż pożarna na platformie X.

Na mediach społecznościowych pojawiły się też apele do mieszkańców Warszawy i okolic o zamknięcie okien.

Ostrzeżenie RCB

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało w niedzielę rano ostrzeżenie w związku z pożarem centrum handlowego Marywilska 44 w Warszawie. "Nie zbliżaj się do miejsca pożaru. Jeśli możesz, zostań w domu i zamknij okna" - apeluje RCB.

Chemicy PSP analizują stan powietrza, sprawdzając, czy zanieczyszczenia zagrażają mieszkańcom Warszawy. Pożar przy Marywilskiej 44 dogasza 180 strażaków. Akcja może potrwać nawet kilkanaście godzin – poinformował w niedzielę, gdy strażacy dogaszali już pogorzelisko, komendant główny PSP nadbryg Mariusz Feltynowski. Dodał, że cała hala spłonęła, a konstrukcja uległa całkowitemu zniszczeniu.

Pożar rozprzestrzenił się błyskawicznie z powodu nagromadzonych w środku materiałów łatwopalnych, przede wszystkim tekstyliów. Pierwsze zastępy straży pojawiły się na miejscu 11 minut po otrzymaniu sygnału o żywiole. Wówczas ogień objął już dwie trzecie powierzchni hali.

To system powiadomił straż, a nie ludzie!

Z informacji przekazanych przez nadbryg. Feltynowskiego wynika, że straż pożarną powiadomił o wybuchu pożaru automatyczny system monitorowania zainstalowany w hali. - Tak szybkie rozprzestrzenienie się ognia jest sytuacją nietypową. Nie wiemy jeszcze, co było przyczyną pożaru. Ustalać to będą biegli. Być może nie zadział system odcinający poszczególne strefy w hali, co miało zapobiec rozprzestrzenieniu się ognia – powiedział komendant.

Dodał, że zanim straż została zaalarmowana, nikt nie zadzwonił na numer alarmowy. Zdaniem przedstawicieli PSP możliwe jest, że świadkowie obserwowali pożar, sądząc, że ktoś już powiadomił służby.

Chemicy analizują, czy mieszkańcy są zagrożeni

Chemicy PSP analizują zanieczyszczenia powietrza, sprawdzając, czy stanowią zagrożenie dla mieszkańców. W akcji bierze udział 180 strażaków – przekazał Feltynowski.

Głos zabrała warszawska policja. Poinformowano na platformie X, że pracę zaczną specjaliści od określenia przyczyny pożaru.

Trzeba zebrać wodę po gaszeniu hali

Jak poinformował st. bryg. Karol Kierzkowski, pożar hali nie stanowi zagrożenia dla wód gruntowych i cieków. - Będziemy musieli zwrócić uwagę na wodę popożarową, którą trzeba będzie zebrać - powiedział. Dodał, że podłoże, na którym stoi zniszczona hala jest zabetonowane, dzięki czemu woda zebrała się w jednym miejscu i nie ma ryzyka, że przeniknie do gruntu.

Według przekazanych przez rzecznika informacji, dogaszanie pogorzeliska będzie wymagało użycia ciężkiego sprzętu, by rozgiąć elementy konstrukcyjne i dotrzeć do wszystkich miejsc, gdzie jeszcze tli się ogień. Dym będzie się więc jeszcze unosił przez kilkanaście godzin. "Po zakończeniu akcji na miejscu działać będą specjaliści, którzy ustalać będą przyczyny pożaru" – powiedział Kierzkowski.

Dym jest już nad Łomiankami, nie ma zagrożenia dla ludzi

Mobilne laboratorium straży pożarnej na bieżąco bada stężenie zanieczyszczeń w powietrzu nad Łomiankami, gdzie wiatr przeniósł chmurę dymu – poinformował Kierzkowski. "Mamy lekkie przekroczenia, ale nie są one niebezpieczne dla życia i zdrowia" – zapewnił.

Na miejscu pożaru jest również kilkudziesięciu policjantów zabezpieczających teren. Mundurowi z wydziału ruchu drogowego blokują dojazd do płonącego centrum handlowego - poinformował PAP podkom. Jacek Wiśniewski Komendy Stołecznej Policji. "Po zakończeniu działań straży pożarnej policjanci będą sprawdzać pogorzelisko. Nie ma zgłoszeń o osobach poszkodowanych - zarówno z centrum handlowego, jak i okolicznych mieszkańców" - powiedział Wiśniewski.

Jak poinformowała KSP na platformie "X" (dawniej Twitter), że zaczynają się czynności "zmierzające do ustalenia okoliczności powstania pożaru". "Praca naszych śledczych będzie między innymi obejmowała przesłuchanie świadków, zabezpieczenie okolicznego monitoringu, a przede wszystkim współpracę z biegłym z zakresu pożarnictwa. Na określenie dokładnej przyczyny pożaru trzeba jeszcze poczekać" - poinformowano.

Rozmiary strat nie są jeszcze znane, ale z pewnością będą ogromne. W hali swoje stoiska mieli sklepikarze. Nie wiadomo ilu z nich ubezpieczyło się od ryzyka pożaru. Posłanka Lewicy zapowiedziała, że będzie interweniować ws. pomocy kupcom u premiera.

O potrzebie działań osłonowych ze strony miasta pisze poseł PiS, były wojewoda mazowiecki.

Incydent z bronią? Rzecznik KSP dementuje plotki

Rzecznik KSP podinsp. Robert Szumiata zdementował informację, że ktoś próbował wtargnąć z bronią palną na teren płonącego centrum handlowego Marywilska 44. Dodał, że nieprawdą jest też, że mężczyzna mierzył z broni do strażaków.

- Nie było takiego zdarzenia. Kobieta i mężczyzna, czyli jej syn, próbowali wejść na teren centrum handlowego, który był wygrodzony przez policjantów. Kobieta zasłabła, widząc ogrom tragedii, który się wydarzył. Udzieliliśmy tej kobiecie pierwszej pomocy, została wylegitymowana. W trakcie legitymowania mężczyzny, jej 27-letniego syna, zauważyliśmy, że ma on za paskiem przedmiot przypominający broń. Okazało się, że to plastikowa atrapa, na którą nie potrzeba zezwolenia (to widać na fotografii reportera PAP-red.) - wyjaśnił rzecznik KSP.

Fotoreporter PAP uwiecznił m.in. moment, o którym mówił rzecznik KSP.

Zapewnił też, że nie jest prawdą, iż mężczyzna "mierzył tą atrapą do strażaków".

Czegoś takiego nie było - podkreślił Szumiata.

Stowarzyszenie Przedsiębiorców Wietnamskich: straszna tragedia kupców i ich rodzin

Do pożaru odniosło się na Facebooku Stowarzyszenie Przedsiębiorców Wietnamskich. "Płonie CH Marywilska 44, w której działalność prowadzi tysiące kupców wietnamskich i polskich. Straszna tragedia dla tysięcy kupców i ich rodzin. Pożar to dla kupców wielkie straty finansowe i utrata źródła utrzymana na długi okres. Jako organizacja obserwujemy rozwój sytuacji" - podało stowarzyszenie.

W kolejnym wpisie poinformowano, że Stowarzyszenie Wietnamczyków w Polsce, Stowarzyszenie Przedsiębiorców Wietnamskich w Polsce oraz inne organizacje wietnamskie spotykają się w niedzielę o godz. 20, by ustalić możliwości pomocy dla poszkodowanych.

Jak powiedział PAP rzecznik prasowy Stowarzyszenia Przedsiębiorców Wietnamskich w Polsce Karol Hoang, w wyniku pożaru "zniszczona została praktycznie cała hala". "Na Marywilskiej jest 1400 sklepów, przy czym dominują małe, rodzinne firmy, więc tak naprawdę liczbę osób poszkodowanych szacujemy w tysiącach. Tam są Polacy, Wietnamczycy i Turcy, także środowisko wielonarodowe" - zaznaczył.

Wojewoda zastanawia się nad pomocą

Jutro lub we wtorek podjęte zostaną decyzje na temat dalszych kroków w sprawie centrum handlowego przy Marywilskiej. Rozważone będzie uruchomienie środków w celu udzielenia pomocy najemcom - poinformował w niedzielę wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski.

Jak zapowiedział, dalsze działania w sprawie centrum przy ul. Marywilskiej zostaną podjęte wspólnie z urzędem miasta, a informacje na ten temat zostaną przekazane w poniedziałek lub wtorek.

Mariusz Frankowski nie wykluczył uruchomienia środków kryzysowych w celu udzielenia pomocy materialnej najemcom centrum. "Może to być utrudnione ze względu na to, że najemcy są przedsiębiorcami. Nie ma przewidzianej do tego odpowiedniej procedury, co nie znaczy, że nie może się ona pojawić" - zaznaczył.

Źródła: PAP, Twitter, FB

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Portal i.pl codziennie. Obserwuj i.pl!

Źródło:

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Euro 2024: STUDIO-EURO ODC-3 PRZED MECZEM POLSKA - AUSTRIA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Cały kompleks handlowy Marywilska 44 stanął w ogniu. Na miejscu jest kilkadziesiąt zastępów straży, pożar jest dogaszany - Portal i.pl

Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska