Bytom: WSS nr 4 ma już 110 lat. Co kryje zamknięte od 40 lat skrzydło szpitala?

Magdalena Nowacka-Goik
Magdalena Nowacka-Goik
Wszystko zaczęło się dokładnie 110 lat. Wtedy właśnie, dokładnie 12 października 1912 roku, do budynku przy alei Legionów, gdzie dzisiaj mieści się Wojewódzki Szpital Specjalistyczny numer 4, weszli pierwsi, mali pacjenci. Tak wyglądały początki przyszłego szpitala. Dzisiaj zaglądamy do opuszczonego i zamkniętego od prawie 40 lat skrzydła - budynku A1. Jakie kryje sekrety? I czy przestanie być tylko miejscem dawnych historii?

Był 12 października 1912 roku, jak możemy przeczytać m.in. w książce z serii “Biblioteka Polsko-Niemieckiej Historii Medycyny” , pod redakcją Bożeny Płonki-Syroki, kiedy do ówczesnego Domu Kalek w Bytomiu (przy dzisiejszej alei Legionów) wprowadzono pierwszą setkę dzieci. Najnowocześniejszy wówczas w Niemczech Dom Kalek, prowadzony przez kościół, był odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie opieki nad chorymi. Na terenie diecezji wrocławskiej, w której znajdował się wówczas Bytom, rosła liczba chorych i niepełnosprawnych dzieci (wypadki zdarzały się m.in. przy pracy w polu). Od 1908 roku mali pacjenci leczeni byli w pomieszczeniach szpitala św. Ducha (obecnie przy ul. Krakowskiej), ale nie spełniały one ówczesnych wymagań higienicznych. Ponadto coraz większa liczba pacjentów przekraczała możliwości lokalowe. Zdecydowano więc o budowie nowoczesnej lecznicy. Prace trwały w latach 1910-1913, ale właśnie już w październiku 1912 roku, setka dzieci zajęła część budynku głównego i rozpoczęła rehabilitację.

Po wojnie, w 1948 roku, budynek przejęła dyrekcja Rudzkiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego w Bytomiu. Działalność rozpoczął szpital górniczy, a potem WSS nr 4. Chociaż do tej pory wielu mieszkańców nadal mówi o nim “górniczy”. Skrzydło szpitala, które od 40 lat stoi puste, a od 36 lat nic się w nim nie dzieje, ma szanse zostać przywrócone do funkcjonowania. Na początek remont dachu, na który są już pieniądze. Dalsze plany są ambitne, chociaż uzależnione od pozyskanych funduszy.

Co mieści się za zieloną ścianą?

Miejsce, gdzie w murach zaklęta jest historia – historia pacjentów, którzy tu przebywali, ale też tych, którzy robili wszystko, aby przywrócić im zdrowie i sprawność.
Do zamkniętego lewego skrzydła, tzw. budynku A1, wchodzimy z wnętrza budynku głównego, z pierwszego piętra. I od razu zaskoczenia – tutaj jeszcze całkiem niedawno była zielona ściana. Wejście nie istniało. Teraz, decyzją dyrektora, w ścianie są już drzwi – w przyszłości ta część ma być dostępna właśnie także od środka, a nie przez podwórko czy piwnice. Tak, aby w naturalny sposób łączyć się z centralnym gmachem szpitala, a pacjenci i lekarze mogli łatwiej i bezpiecznej się przemieszczać.

Pięć kondygnacji, piętra, piwnica, parter i poddasze. Pierwsze piętro to szereg długich korytarzy, z wykutymi wejściami do szpitalnych pokoi. W niektórych pomieszczeniach dawna ekipa remontowa zdążyła wykafelkować ściany, a wnęki zostały przygotowane pod łazienki dla pacjentów. Patrząc, ma się wrażenie, że roboty przerwano nagle, z dnia na dzień.

- Skrzydło nie było użytkowane od 40 lat, ale nic się tu nie działo od 36. Dokładnie w 1986 roku, kiedy zaczęły się kłopoty na kopalniach i brak pieniędzy, przerwano toczący się tu już remont – opowiada pan Leszek, jeden z pracowników. A działo się naprawdę sporo. Na I piętrze są już na przykład wylewki.

- Te prace były już daleko posunięte, o, tu widać instalacje – pokazuje pan Leszek.

Na początku lat 90. trzeba było odciąć media, bo wszystko zamarzało, ale parter jest wykorzystywany – mieści się tu centralna sterylizacja.
Pan Leszek bardzo dobrze zna historię budynku. I ma do niego spory sentyment.
Zaglądamy do kolejnej sali. Są tu już wykute w ścianie miejsca pod punkty poboru gazów medycznych – dostosowane kształtem. Wyglądają tak, jakby zaraz miał pojawić się odpowiedni sprzęt.

- Serce boli, jak się na to patrzy... Wcześniej była tu m.in. izba przyjęć, oddział kardiologii, a przygotowywano to skrzydło także pod OIOM – opowiada pan Leszek.

Pomysłów na wykorzystanie tej części budynku było zresztą sporo. W latach 90. XX wieku, jeden z lekarzy miał propozycję utworzenia tu oddziału patologii ciąży i noworodkowego, ale inicjator zmarł i pomysł razem z nim.

- Tak naprawdę, każda dyrekcja miała swój pomysł, ale do realizacji nie dochodziło – przyznaje Iwona Wronka, rzeczniczka szpitala.

Na przykład, aby zrobić tu, chociaż częściowo, dom opieki dla seniorów. Pomysł niegłupi, choćby ze względu na lokalizację, możliwość założenia ogrodu i bliskość opieki medycznej.

Obecny szef szpitala, dyrektor Wojciech Michalik, wiąże z nieużywanym przez dziesiątki lat skrzydłem szpitala konkretne plany. Takie, które mają szansę realizacji. I bardzo uzasadnione, zwłaszcza w obecnych czasach.

- Chciałbym utworzyć tam Centrum Neuropsychiatrii – podkreśla. - Przenieść Oddział Neurologii z Pododdziałem Udarowym. Ten oddział to ogromny potencjał, bo realizujemy w nim również programy lekowe pierwszej i drugiej linii z zakresu stwardnienia rozsianego. W Centrum Neuropsychiatrii powinien również znaleźć się Oddział Psychiatrii – dodaje.

Dla potrzeb pacjentów tego oddziału ma być również zaaranżowany wewnętrzny dziedziniec. Na utworzenie Centrum Neuropsychiatrii szpital będzie pozyskiwał środki zewnętrzne.

Mury są zdrowe. A te tarasy!

Idziemy dalej. Ściany są bardzo grube, solidne. Niemiecka robota. Mury są zdrowe.

- To był naprawdę najnowocześniejszy Dom Kalek – zapewnia Iwona Wronka.

Podobno do fundamentów używano specjalnej cegły. Takiej, na której nie osadza się sadza.
Budynek, mimo iż wiekowy, wprawdzie nie znajduje się w rejestrze, ale jest wpisany do gminnej ewidencji obiektów zabytkowych. Październikowe słońce próbuje przebić się przez zakurzone okna, za którymi widać kolorowe liście drzew na dziedzińcu. Z drugiej strony jest widok na kościół i aleję Legionów. Odpadająca ze ścian farba tworzy abstrakcyjny obraz. Zachwyt wzbudzają przepiękne tarasy! Częściowo wprawdzie zarośnięte chwastami i zielonym mchem, ale wystarczy przymknąć oczy, żeby wyobrazić sobie werandujących tu pacjentów, korzystających z ciepłej pogody. I potencjał tego miejsca. A może wykorzystywano je w inny sposób?

- Mali pacjenci nie tylko byli tu leczeni i rehabilitowani, ale też uczyli się, w tym poznawali rzemiosło, dzięki któremu, po opuszczeniu tego miejsca, mimo swoich ułomności, mogli znaleźć pracę – dzieli się przeczytanymi informacji Iwona Wronka.

Jest i kolejne przejście, zamurowane. Tędy można byłoby dostać się do budynku C1, tam gdzie jest psychiatria. A piwnicami dojdziemy w sumie wszędzie, do każdego miejsca w szpitalu. Tym razem jednak idziemy wyżej.

Na następnym piętrze stoją słupy do montażu stanowisk przygotowanych pod łóżka OIOM-owe, kanały z wentylacją mechaniczną, nawet jest docieplenie...Nie doczekały się użytkowania. Nie spełniają już norm, trzeba będzie je zdemontować.

- Kluczowa będzie koncepcja przeznaczenia tej części, od tego będzie uzależniona częstotliwość wymiany powietrza – tłumaczy pan Leszek.

Zaglądamy jeszcze na poddasze. Korytarze są węższe, niż na pozostałych kondygnacjach. Tu onegdaj mieszkał personel. Ze względu na obecnie wymogi sanitarne, przy takiej szerokości korytarzy, nie można byłoby zorganizować w tym miejscu oddziału z salami dla pacjentów. Ale na pewno dałoby się ten fragment pomysłowo i pożytecznie zagospodarować.

Remont dachu już trwa. Potem będzie wymiana okien

Na zewnątrz stoją już rusztowania. Zarząd województwa śląskiego na remont dachu budynku A1, przeznaczył 2,5 miliona złotych dotacji. Później przyjdzie czas na okna. W wyniku postępowania przetargowego szpital zaoszczędził pieniądze, które chce – za zgodą zarządu województwa – przeznaczyć właśnie na wymianę okien. Ekipa Zakładu Remontowo-Budowlanego Zbigniewa Olczyka z Zabrza już pracuje. Modernizacja obejmuje: wzmocnienie krokwi; remont tarasu, balkonów, lukarn mansardowych i okienek; wymianę elementów konstrukcyjnych; montaż rynien, barier śniegowych i instalacji odgromowej. Powierzchnia ponad 2 tys. metrów kwadratowych dachu pokryta zostanie ceramiczną dachówką. Remont ma się zakończyć jeszcze podczas tej jesieni.

Przypomnijmy, że w 2020 roku wyremontowano dachy budynków A3 i A2, w których mieszczą się m.in. oddziały: intensywnej terapii, kardiologii, neurochirurgii czy chirurgii naczyniowej oraz blok operacyjny. Remont kosztował prawie 5 milionów złotych, a pieniądze na ten cel przeznaczył zarząd województwa śląskiego. Do końca tego roku potrwa termomodernizacja szpitala. Warta ponad 12 milionów złotych inwestycja - w ramach której wymieniane są okna i drzwi zewnętrzne, instalowane jest centralne ogrzewanie, montowane panelefotowoltaiczne, ocieplane ściany, a także montowane pompy ciepła - przyniesie ponad milion złotych oszczędności rocznie. Ten projekt sfinansowany jest ze środków unijnych w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych.

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Stanisław Żaryn o ruchach prorosyjskich

Materiał oryginalny: Bytom: WSS nr 4 ma już 110 lat. Co kryje zamknięte od 40 lat skrzydło szpitala? - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie