Burza po słowach Romualda Szeremietiewa. Bodio: "W przypadku ataku Rosji, pomoc NATO nie jest pewna"

Krzysztof Marczyk, AIPZaktualizowano 
Romuald Szeremietiew, były minister obrony narodowej stwierdził, że "Rosja może zaatakować Polskę". Bronisław Komorowski, prezydent RP powiedział, że "straszenie Polaków wizją wojny jest niepotrzebne". Jednak mamy do czynienia z nowym typem wojny - wojną hybrydową, która jest realnym zagrożeniem.

- Polska jest przeszkodą w realizacji planów Moskwy, jeśli Rosja nas zaatakuje NATO pomoże nam najwcześniej po pół roku - powiedział Romuald Szeremietiew, były minister obrony narodowej w środowym programie na antenie TVN 24. Te słowa wywołały medialną burzę. Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego odniósł się do nich Bronisław Komorowski. - Straszenie Polski wizją wojny jest niepotrzebne, tworzenie klimatu zagrożenia Polski wojną jest grubą przesadą - stwierdził prezydent RP.

Czytaj także: Bronisław Komorowski: Straszenie Polski wizją wojny jest niepotrzebne i przesadzone [ZDJĘCIA+VIDEO]

Szeremietiew uważa, że Rosja, chcąc odbudować swoje wpływy i pozycję musi zaatakować Polskę. Według byłego szefa MON-u, Polska powinna szybciej budować swój potencjał wojskowy i obronny bo atak może być tylko kwestią czasu. - Żyjemy w wolnym kraju, każdy może mówić to co myśli - skomentował te opinie wicepremier Tomasz Siemoniak. W jego opinii, Romuald Szeremietiew pracujący obecnie naukowo w Akademii Obrony Narodowej, korzysta z wolności słowa i badań naukowych, lecz brakuje mu wystarczającej wiedzy na temat procedur NATO, wzajemnych zobowiązań i ustaleń między krajami członkowskimi a także obowiązującymi regulacjami prawnymi. - Opinia pana Szeremietiewa w żaden sposób nie pokrywa się z rzeczywistością - ocenił minister obrony narodowej.

Zagrożenie wydaje się jednak realne, ponieważ obecnie ciężko mówić o otwartym konflikcie zbrojnym. - Mamy do czynienia z nowym typem wojny, wojną hybrydową - podkreślił Bartłomiej Bodio, w-ce przewodniczący komisji obrony narodowej w rozmowie z dziennikarzem Agencji Informacyjnej Polskapresse (AIP). - Chodzi o konflikt podporowy, gdy oficjalnie nikt nikomu wojny nie wypowiada, nie ma agresora, a mimo to giną ludzie, czego przykład mamy na Ukrainie. Czy Polska jest zagrożona? A czy rok temu ktoś w Doniecku mógł się spodziewać, że powstanie republika doniecka? - dodał Bodio.

- Władimir Putin ćwiczy wojnę hybrydową od czasów Czeczenii - powiedział dziennikarzowi AIP Michał Jach z PiS, członek komisji obrony narodowej. - Retoryka Putina jest jednoznaczna. Od zawsze powtarza, że największą porażką jego narodu jest upadek ZSRR. Jego poczynania i słowa świadczą, że chce odbudować to imperium. Zdaje sobie jednak sprawę, że nie dokona tego w rok, dwa czy nawet pięć lat. Dlatego myśli długofalowo - tłumaczył Jach.

Tomasz Siemoniak, minister obrony narodowej zapewnia, że choć sytuacja na Ukrainie jest dla Polski potencjalnym zagrożeniem to wysiłki dyplomatyczne przyniosą efekty. Najważniejszą kwestią jest zwiększenie obecności NATO na wschodzie Europy. - Rozmawiamy o tym z naszymi partnerami w NATO, budujemy szpicę NATO oraz tworzymy wspólne międzynarodowe formacje wojskowe - wymieniał minister obrony.
Pytanie tylko, na ile pakt północnoatlantycki gwarantuje Polsce bezpieczeństwo. - O tym kiedy sojusznicy pomagają zaatakowanemu państwu mówi artykuł 5. NATO - wyjaśnia Bartłomiej Bodio z PSL-u. - Musimy jednak pamiętać, że kraje paktu północnoatlantyckiego dysponują prawem weta. Właśnie dlatego Putin rozmawia z Grekami i Węgrami, czyli państwami, które mają takie prawo. Teoretycznie, gdyby Rosja nas zaatakowała, NATO wcale nie musiałoby interweniować. Wystarczyłoby, żeby Grecy albo Węgrzy dali weto - powiedział Bodio dziennikarzowi AIP.

We wtorek rząd przyjął projekt ustawy, która zwiększa wydatki Polski na obronność do co najmniej 2 procent PKB od 2016 roku. - To ważny element wiarygodności Polski, który będzie dobrym przykładem dla innych krajów europejskich. Mam nadzieję, że ich rządy także zwiększą wydatki obronne do uzgodnionych na szczycie NATO w Newport poziomów - stwierdził prezydent Komorowski.

Czytaj także: Szeremietiew: Rosja musi zaatakować Polskę, jeśli chce odbudować imperium. Uważają nas za wrzód

Należy jednak pamiętać, że przeznaczenie na obronność kraju minimum 2 procent PKB jest jedynie zaleceniem NATO, a nie obligatoryjnym obowiązkiem państw członkowskich. A w przypadku naszego kraju problem nie leży w wysokości przeznaczanych środków. - Nie jesteśmy w stanie wykorzystać wszystkich pieniędzy. Przykładowo w 2013 roku z planowanych 1,95 procent PKB udało się wydać tylko 1,75 procent. Ta rozbieżność wynika z potrzeby organizowania przetargów na praktycznie wszystkie inwestycje. Najpierw jest zapytanie, później oferta, a gdy wybierzemy firmę A, to firma B często składa protest. Procedury się wydłużają i przy budżetowaniu 12-miesięcznym nie ze wszystkim się wyrabiamy. Według mnie kluczowe jest 24-miesięczne budżetowanie. Wtedy byłoby więcej czasu na dopięcie wszystkich formalności - ocenił Bodio.

Przeznaczenie na obronność kraju 2 procent PKB oznacza wzrost środków o około 800 milionów złotych. Jednak, jak wyliczył Michał Jach, przez ostatnie 6 lat z powodu niewykorzystywania ich w 100 procentach armia straciła prawie 11 miliardów złotych. - Oni tego nie nadrobią nawet w cztery lata. Ministerstwo obrony narodowej nie posiada odpowiednich struktur, procedur i ludzi, żeby zmodernizować siły zbrojne i realizować wcześniej założone programy - ocenił poseł PiS. - Przykładowo program pozyskania nowoczesnego okrętu podwodnego jest już opóźniony o 4 lata. A ogłaszając przetarg na pozyskanie 72 śmigłowców źle sprecyzowano wymagania. Eksperci od początku mówili, że nie ma śmigłowca, który spełniałby funkcję transportową, a jednocześnie służyłby do zadań specjalnych. Tutaj należało to rozdzielić na 2-3 typy maszyn dedykowanych do danych zadań - wyjaśniał Michał Jach. Członek komisji obrony narodowej ocenił, że dzięki misjom w Iraku i Afganistanie oraz członkostwu w NATO zyskaliśmy już wyszkolone kadry, zarówno dowództwo jak i żołnierzy. Brakuje nam jednak odpowiedniego doposażenia.

Według Bartłomieja Bodio, Polska musi "zabezpieczyć się przed małymi konfliktami", podobnymi do tego, który ma obecnie miejsce na Ukrainie - Lotniskowce i kosmiczne technologie nie powinny nas interesować. Potrzebujemy wojsk szybkiego reagowania, małych wyrzutni rakietowych, szybkich i mobilnych czołgów, musimy mieć możliwość błyskawicznego przerzucenia wojska - podkreślił w-ce przewodniczący komisji obrony.

- Jak mówi stara maksyma: "chcesz mieć pokój, szykuj się na wojnę" - ocenił Michał Jach

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Burza po słowach Romualda Szeremietiewa. Bodio: "W przypadku ataku Rosji, pomoc NATO nie jest pewna" - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

N
Norbert

To jest prawda.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3