Burmistrz donosi na radnego. Wziął dwa metry drewna do kominka

Rafał Święcki
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne Fot. Piotr Krzyzanowski/Polskapresse
Prokuratura ma zbadać, czy radny z Karpacza próbował ukraść warte 130 zł drewno ze ściętego świerka. Drzewo rosło na miejskiej działce.

Jeleniogórska prokuratura ma wyjaśnić, czy Mieczysław Pajdzik, radny z Karpacza, dopuścił się kradzieży miejskiego drewna. Doniesienie złożył burmistrz kurortu Radosław Jęcek. Obaj samorządowcy podczas kampanii wyborczej współpracowali, ale dziś stosunki między nimi są bardzo napięte.

Sprawa dotyczy niewielkiego świerka, który stał na gminnej działce. Drzewo było suche i zostało wycięte przez Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej. Pozyskane drewno postanowił kupić miejscowy radny. Napisał do burmistrza w tej sprawie podanie. Zanim Jęcek zdążył odpowiedzieć na pismo, drewno - ok. dwóch metrów sześciennych - przewieziono na posesję Pajdzika.

- Radny nie czekał na wydanie decyzji. Udał się do miejskiej spółki i kazał sobie to drewno dostarczyć. Dowiedziałem się o tym wszystkim zupełnie przez przypadek - mówi Radosław Jęcek.

Burmistrz zarządził, by pracownicy komunalni zabrali radnemu pocięty pień. - Od początku nie zamierzałem sprzedawać tego drewna nikomu, ponieważ chciałem je rozdysponować wśród osób korzystających z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej - wyjaśnia burmistrz. Według niego, choć wartość drewna nie była wielka (ok. 130-140 zł), jego obowiązkiem było zawiadomienie prokuratury, ponieważ musi dbać o gminny majątek.

- Jestem zdumiony, że burmistrz wyciąga sprawę sprzed pół roku - mówi Mieczysław Pajdzik.

Przyznaje, że napisał podanie, na które burmistrz udzielił mu negatywnej odpowiedzi. - Nie ma żadnego dokumentu, na podstawie którego ktoś mógłby mi zarzucić, że zleciłem jakikolwiek transport drewna. To w zakładzie komunalnym zaproponowano mi, że skoro chcę je kupić, to mi go dowiozą do domu - dodaje radny.

Jego zdaniem sprawa może mieć podtekst polityczny. Bo choć popierał burmistrza w kampanii wyborczej, dziś jest krytykiem jego działań.

Mieczysław Pajdzik został niedawno odwołany z funkcji przewodniczącego Komisji Gospodarki Komunalnej, Pomocy Społecznej, Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego. Radny z Karpacza uważa, że także i to jest polityczną zemstą burmistrza. Słyszał, jak burmistrz namawiał radnych do pozbawienia go funkcji.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Ja.
To też jest kradzież. Zabierzesz komuś pudełko zapałek bez jego zgody - I TO TEŻ KRADZIEŻ.
Różnica jest tylko ta, że do 400zł to wykroczenie, a powyżej tej kwoty - przestępstwo.
K
Karol
Jak nie kradzież, to co?
Gdyby Gościowi zabrać rower wart 300 zł to nie kradzież?
C
Czyt
Rada obecnej kadencji musi oddać subwencje z 2012 r pół miliona za poprzedników.
...
do 400zł to nie kradzież!

PO to uchwaliła
Dodaj ogłoszenie