Brytyjczyk, który w Sparcie pracuje na swój pomnik. Woffinden z Wrocławiem wiąże swoją przyszłość

Dawid Foltyniewicz
Paweł Relikowski
We wtorek Tai Woffinden ogłosił, że będzie jeździł w Betardzie Sparcie co najmniej do końca sezonu 2024. Brytyjczyk solidnie pracuje na miano jednej z największych legend w historii wrocławskiego klubu.

„Pod każdym kątem wzór – lojalny, świetny zawodnik i to taki, który po starcie patrzy, gdzie jest jego partner”. „Myślę, że wszyscy sobie życzymy, żeby jeździł we Wrocławiu do samego końca swojej żużlowej kariery”. To tylko mały wycinek komentarzy sympatyków Betardu Sparty po ogłoszeniu, że Woffinden będzie występował w barwach WTS-u przez kolejne trzy sezony.

Czym Brytyjczyk zasłużył sobie na uwielbienie wrocławskich kibiców? M.in. lojalnością. „Tajski” po dwuletniej przygodzie z Włókniarzem Częstochowa i rocznej ze Startem Gniezno przeniósł się do dolnośląskiego klubu, w którym występuje nieprzerwanie od 2012 roku. „Od dekady w moim boksie pracuje dokładnie ta sama ekipa. Wyznaję zasadę, że jeśli jest dobrze, to po co to zmieniać? Przekłada się to również na współpracę z moimi klubami” – wyjaśniał w swojej biografii. Za czasów jazdy w Sparcie 31-latek wyrósł na jednego z najlepszych żużlowców wszech czasów, sięgając trzykrotnie (2013, 2015 i 2018) po tytuł indywidualnego mistrza świata.

Tai Woffinden niejednokrotnie udowadniał, że żużel nie jest jedynym sportem ekstremalnym, który jest mu bliski. W najnowszym filmie z cyklu „Talking Dirt” kamera Speedway Grand Prix towarzyszyła Brytyjczykowi podczas skoku ze spadochronem. Podczas Grand Prix Szwecji sam „Tajski” wcielił się w rolę operatora, rozbawiając swoich kolegów z toru. Seans obowiązkowy dla wszystkich kibiców Betardu Sparty i charyzmatycznego Brytyjczyka!WAŻNE! Do kolejnych zdjęć przejdziesz za pomocą strzałek lub gestów na telefonie.

Zobacz podniebne akrobacje i Taia Woffindena prywatnie (WIDEO)

W ubiegłym roku, kiedy podróże międzynarodowe były utrudnione z powodu pandemii koronawirusa, Woffinden zamieszkał ze swoją rodziną we Wrocławiu, a w tym przeniósł się do Bykowa pod Długołęką. – Miło jest mieć tu swoje miejsce. To miasto jest jak mój drugi dom. Mam tutaj tak wielu kibiców, otrzymuję też mnóstwo wsparcia. To przyjemność być w Polsce – mówił w cyklu „Talking Dirt”. – Jeśli klub do mnie zadzwoni i powie, że mamy trening, to nie muszę włączać komputera, rezerwować biletu do Polski, bać się o podróż i drogę powrotną. Mogę wskoczyć do samochodu, jechać 20 minut i być na miejscu – dodaje.

Brytyjczyk stawia na stabilizację, choć jego sposób bycia może stwarzać inny obraz jego osoby. „Szalony - bo nie jestem w stanie oprzeć się wyzwaniu, niezależnie od tego, jak dziwne lub niebezpieczne by było. Gdybym w ramach zakładu miał skoczyć z drapacza chmur, pewnie bym to zrobił – i to bez patrzenia w dół!” – przyznał w biografii. Woffinden wychowywał się w Australii, a luźne podejście do życia to jeden z jego znaków rozpoznawczych.

Ci, którzy obserwują profile „Tajskiego” w mediach społecznościowych, wiedzą, że skok z samolotu lub spod dachu pływalni to dla niego żadne wyzwanie. Gdziekolwiek się pojawia, potrafi rozbawić każde towarzystwo. Podczas sesji zdjęciowej w 2015 roku dla żużlowców PGE Ekstraligi zawodnicy zostali poproszeni przez fotografa o zrobienie czegoś szalonego. Woffinden postanowił więc zapozować w kasku. W samym kasku...

Trzykrotny indywidualny mistrz świata to dobry duch drużyny Betardu Sparty, z którą do tej pory pięciokrotnie stawał na podium Drużynowych Mistrzostw Polski. Wciąż czeka na swój pierwszy złoty medal z WTS-em, którego może doczekać się już 26 września. Na ten dzień zaplanowano rewanżowy finał PGE Ekstraligi z Motorem Lublin.

– To jest naprawdę dobry czas, żeby zdobyć tytuł. Na pewno pojawienie się w składzie Artioma Łaguty zapewniło trzeciego (obok Woffindena i Macieja Janowskiego – przyp. red.) równo punktującego zawodnika. Wcześniej było tak, że „ten trzeci” raz pojechał świetnie i zdobył 12 punktów, a następnym razem tylko 6. Nie było powtarzalności, teraz mamy znacznie mocniejszy zespół i jest przyjemniej – mówił po półfinale z Fogo Unią „Tajski”. Oby po finałowej rywalizacji było jeszcze przyjemniej.

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Piotrem Małachowskim

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie