Boks. Tylko u nas. Krzysztof „Diablo” Włodarczyk: - Nie jestem żadnym bandytą! Każdy może tam wylądować

Zbigniew Czyż
Zbigniew Czyż
Krzysztof „Diablo” Włodarczyk wraca na ringu! Już w najbliższą sobotę, w Zakopanem zmierzy się z zawodnikiem z Ghany, Abrahamem Tabulem
Krzysztof „Diablo” Włodarczyk wraca na ringu! Już w najbliższą sobotę, w Zakopanem zmierzy się z zawodnikiem z Ghany, Abrahamem Tabulem Joanna Bajkiewicz
- Moja kondycja psychiczna jest całkiem niezła. Jestem teraz bardziej zdeterminowany, bardziej wkurzony całą tą sytuacją. Chcę powiedzieć, że nie jestem żadnym bandytą. Każdemu może się zdarzyć i każdy może wylądować w więzieniu, nawet za niezapłacenie mandatu. Niektórzy dziennikarze i ludzie robią sobie z tego żarty, drwią z sytuacji w jakiej się znalazłem. Ale chciałbym im powiedzieć cytując znane przysłowie, nie śmiej się dziadku z czyjegoś wypadku - mówi nam Krzysztof „Diablo” Włodarczyk, były mistrz świata wagi junior ciężkiej IBF i WBC.

W sobotę wracasz w Zakopanem do ringu po kolejnej przerwie spowodowanej pobytem w więzieniu za prowadzenie samochodu bez ważnych uprawnień. Jak jesteś przygotowany do pojedynku z 32-letnim reprezentantem Ghany, Abrahamem Tabulem?
Ja nie wracam, chciałbym to bardzo mocno zaznaczyć. Po prostu miałem ostatnio po drodze pewną przygodę, dłuższy przecinek w życiu. Kontynuuję to, co robię od 27 lat. Na początku przygotowań było trochę mocnej zadyszki, ale po kilku dniach ruszyliśmy z kopyta. Myślę, że jest nieźle, choć pewnie jeszcze kilka rzeczy bym poprawił. Kilka dni temu przebiegłem na dosyć dużej intensywności siedem kilometrów i wyglądało to całkiem dobrze. Jestem przygotowany dobrze, ale nie celująco.

Co wiesz o swoim najbliższym przeciwniku?
Jest wyższy ode mnie, potrafi przyłożyć, bić się mocno. Miał na pewno kilka udanych walk, ale po takiej przerwie, ja po prostu bardziej skupiam się na sobie. Trzeba wyjść na ring i boksować. Moje pierwsze sparingi były dosyć drętwe, potem poszło już znacznie lepiej, rozkręcam się.

Wynik pojedynku w Nosalowym Dworze podczas Konckout Boxing Night będzie dla Ciebie bardzo ważny.
Absolutnie tak. Ja nie wychodzę z założenia, że jakoś to będzie. W moim przypadku nie ma teraz sytuacji, że jakoś to będzie. Może nie jest to walka o być albo nie być, ale ten pojedynek jest dla mnie niezwykle ważny. Kocham boks bezgranicznie i właśnie boksem, najlepiej w udany sposób chciałbym zakończyć, w jakimś pewnie niedługim czasie swoją sportową karierę. Nie planuję bowiem poza boksem nic więcej, jeśli chodzi o sport.

Jak przewidujesz, że ta walka się potoczy?
Jestem przekonany, że zakończy się moją wygraną, ale pytanie jest w jaki sposób zwyciężę. Nie chcę się męczyć, przepychać i robić brzydki boks. Liczę na swoją lewą rękę, która nie musi być tak mocna jak w kałasznikowie, ale chciałbym nią wyraźnie zaznaczyć swoją dominację.

To będzie jedna z Twoich ostatnich walk? Jak długo zamierzasz kontynuować karierę?
Jeśli zdrowie pozwoli, zamierzam jeszcze bić się przez rok, może dwa lata. Dopóki z moim organizmem będzie wszystko dobrze, będę starał się walczyć. Niektórym zawodnikom chcę jeszcze pokazać, że muszą się sporo postarać zanim postawią nad Włodarczykiem kropkę nad "i".

Za Tobą trudny czas, od początku 2021 roku dwukrotnie odsiadywałeś karę więzienia za to, że straciłeś prawo jazdy za punkty, a potem bez uprawnień prowadziłeś samochód. Jaka jest obecnie twoja kondycja psychiczna?
Całkiem nieźle. Jestem bardziej zdeterminowany, bardziej wkurzony całą tą sytuacją. Chcę powiedzieć, że nie jestem żadnym bandytą. Każdemu może się zdarzyć i każdy może tam wylądować, nawet za niezapłacenie mandatu. Jeśli różni dziennikarze i ludzie robią sobie z tego żarty, drwią, cieszą się z sytuacji w jakiej się znalazłem, to chciałbym powiedzieć, cytując znane przysłowie, nie śmiej się dziadku z czyjegoś wypadku, dziadek się śmiał i tak samo miał. Pewne rzeczy trzeba lepiej ubierać w słowa.

Jakie wnioski wyciągnąłeś z tego czasu, gdy dwa razy po kilka miesięcy przebywałeś w więzieniu?
Chcę powiedzieć, że swego czasu robiłem bardzo dużo kilometrów samochodem. Rocznie przemierzałem około 70-80 tysięcy kilometrów. To dużo, można powiedzieć, że jeździłem tyle, co zawodowy kierowca. Siłą rzeczy uzbierałem trochę punktów i w ten sposób straciłem prawo jazdy. Żeby odzyskać prawo jazdy trzeba trochę poczekać. Ja nie byłem za bardzo cierpliwy, niestety kilka razy prowadziłem pojazd bez uprawnień. Nie było to na zasadzie widzi mi się, ale nie chcę już do tego wracać, było minęło. Na pewno wyciągnąłem takie wnioski, żeby nie łamać przepisów i gdy już będę miał prawo jazdy, aby nie łamać zakazu sądowego.

Żałujesz dziś swoich czynów z perspektywy czasu?
Na pewno tak, bo pozbawienie wolności jest bardzo dotkliwe. Lepiej jest jak to się mówi być biednie na wolności, niż bogato w zamknięciu. Ja na pewno wybieram to pierwsze. Będę robił wszystko, żeby już nigdy, ale to przenigdy nie znaleźć się tam, gdzie byłem.

Temat więzienia jest dla Ciebie trudny?
Tak i nie chcę już do tego wracać.

Rozmawialiśmy ze sobą na początku tego roku i mówiłeś, że planujesz zrobić prawo jazdy. Podjąłeś już w tym celu stosowne kroki?
Jeszcze nie, będę mógł się za to zabrać dopiero od połowy przyszłego roku. Jest też pytanie, czy pozwoli mi na to sąd. To jest wola ludzka, ta decyzja zależy od człowieka, na razie muszę poczekać.

Na koniec chciałbym zapytać jak postrzegasz obecnie kondycję boksu? Jest trudniej niż kiedyś?
Uważam, że jest całkiem nieźle. Myślisz, że jest gorzej, bo kibice coraz chętniej oglądają chociażby pojedynki freak fightowe MMA? Dla mnie ci, którzy tam walczą, to są poprzebierani cyrkowcy. Nie wiem za bardzo, czym się młodzież kieruję oglądając ich pojedynki i idąc w to, co się dzieje. Może oni wszyscy szukają rozwiązania na skróty? To jest tak, jak z przestępcą, który próbuje się szybko dorobić pieniędzy, wtedy najlepiej jest kogoś okraść, zabrać komuś coś. Może oni nie potrafią poradzić sobie z presją, która wiąże się ze sportem, z treningami podczas których trzeba wylewać hektolitry potu. Jest cała masa rzeczy, które w sporcie trzeba powtórzyć, a potem mądrze i inteligentnie wykorzystać w ringu. Oni po prostu nie chcą tego robić.

Dosyć mocno oceniasz freak fightowych zawodników MMA.
Tak, bo oni chcą iść na skróty, chcą się podczas walki położyć, kopnąć piętą, uderzyć z kolana, z łokcia. To jest najgorsza forma, nawet nie wiem, jak to nazwać, bo na pewno nie jest to forma sportu. Nie chcę też mówić jak się ci zawodnicy przygotowują do walk.

Co masz na myśli?
Mówiąc najprościej, tam nie ma kontroli antydopingowych. To tle, co chciałbym powiedzieć na ten temat...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Materiał oryginalny: Boks. Tylko u nas. Krzysztof „Diablo” Włodarczyk: - Nie jestem żadnym bandytą! Każdy może tam wylądować - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie