Bogdan Zdrojewski przestrzega przed Polexitem:...

    Bogdan Zdrojewski przestrzega przed Polexitem: „Może być najważniejszym, ubocznym efektem całej działalności PiS”

    Materiał informacyjny

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Bogdan Zdrojewski przestrzega przed Polexitem:  „Może być najważniejszym, ubocznym efektem całej działalności PiS”
    Nie jesteśmy Wielką Brytanią. Mamy inne położenie geograficzne, dużo słabszą gospodarkę, potencjał do międzynarodowej kooperacji, a w konsekwencji dużo gorszą pozycję negocjacyjną warunków ewentualnego wyjścia ze wspólnoty. O dzisiejszej wiarygodności wolę nawet nie mówić. Nasze wyjście z UE to byłoby tsunami we wszystkich kluczowych, najbardziej wrażliwych obszarach – mówi Bogdan Zdrojewski w wywiadzie dla Onetu.
    Bogdan Zdrojewski przestrzega przed Polexitem:  „Może być najważniejszym, ubocznym efektem całej działalności PiS”
    Tomasz Pajączek, dziennikarz Onetu: Polexit jest realny?

    Bogdan Zdrojewski, europoseł, były prezydent Wrocławia: – Z przykrością muszę powiedzieć, że niestety tak. Polexit jest realny.

    Dlaczego?

    – Nie sądzę, by Polexit był celem PiS. Niestety może być najważniejszym, ubocznym efektem całej działalności obecnej ekipy rządowej. Najboleśniejszym i najbardziej dotkliwym. Niedocenienie tego zagrożenia może być też najważniejszym błędem całej opozycji. Warto przy tej okazji przyjrzeć się niezwykłej konsekwencji w realizacji zadań, budujących powyższe zagrożenie.

    Po pierwsze, PiS notorycznie dezawuuje instytucje europejskie, wartość naszej przynależności do UE i przede wszystkim opinie i orzeczenia, wydawane przez jej organy. Po drugie, sugeruje opinii publicznej, że UE jest wrogo nastawiona do Polski, dokonując manipulacji, sprowadzającej się do znaku równości pomiędzy PiS a Polską, PiS a interesem państwowym czy narodowym.

    Po trzecie, PiS będąc przeciwne jakiejkolwiek integracji w obszarze unijnym, przedstawia ją wyłącznie w negatywnym świetle, jako zagrożenie dla naszej tożsamości narodowej. Po czwarte, dla PiS nawet pomoc unijna to problem, bo nie umiejąc korzystać ze środków unijnych, a zwłaszcza poruszać się w procedurach wymagających otwartych, transparentnych konkursów, wciąż wpada w pułapkę obiektywnych, dla PiS niezwykle niekorzystnych, ocen.

    Jeśli do tego dodamy faktyczne błędy instytucji europejskich (biurokrację i zbyt optymistyczne, naiwne potraktowanie problemów z imigrantami), to wraz z nadzwyczajną podatnością PiS na wpływy prorosyjskie tworzy się niezwykle groźna mieszanka wybuchowa. Dziś PiS zdołał już doprowadzić nas do bolesnej, kosztownej izolacji na arenie międzynarodowej. Rachunek już jest wystawiany, ale jego płatność, na szczęście dla PiS, jest odłożona w czasie.

    Kiedy może dojść do Polexitu?

    – Najwcześniej w 2023 r. Do tego potrzebna jest oficjalna notyfikacja państwa członkowskiego zgodnie z art. 50. Niemniej nie wyobrażam sobie, by nastąpiło to bez wypowiedzenia się obywateli w referendum (mamy tu lukę prawną). Następnie zgłoszenie do RE i KE wniosku z art. 50. Wówczas niezbędne jest zwołanie RE i w drodze konsensusu ustalenie wytycznych do procesu negocjacji samych warunków wyjścia. Zgoda na rozpoczęcie procedury wyjścia uruchamia licznik negocjacyjny (około 18 miesięcy). Potem niezbędna zgoda parlamentu i ewentualna ratyfikacja przez prezydenta.

    W przypadku Wielkiej Brytanii ten proces był jeszcze bardziej rozciągnięty, bo David Cameron, „bawiąc się” Brexitem, grał z wyborcami tym tematem ponad miarę. Wiemy, że nie chciał Brexitu. Być może podobnie jak dziś Jarosław Kaczyński. Zagłosował też przeciw. Nie ma to jednak dziś większego znaczenia. Kłamstwa, oszustwa, rozhuśtanie opinii publicznej, otwarcie drogi do ingerencji obcym siłom, brak odpowiedzialności i tani populizm przyniosły najbardziej zgniły owoc polityczny. Co z tego, że wbrew jego woli. (@niedlapolexit)



    Warto też pamiętać, że nie jesteśmy Wielką Brytanią. Mamy inne położenie geograficzne, dużo słabszą gospodarkę, potencjał do międzynarodowej kooperacji, a w konsekwencji dużo gorszą pozycję negocjacyjną warunków ewentualnego wyjścia ze wspólnoty. O dzisiejszej wiarygodności wolę nawet nie mówić. Nasze wyjście z UE to byłoby tsunami we wszystkich kluczowych, najbardziej wrażliwych obszarach.

    Jakie byłyby tego konsekwencje?

    – Powrót granic, wiz, opłat celnych i wszelkich gospodarczych wykluczeń. Dla młodych ludzi byłoby to absolutne trzęsienie ziemi, z najbardziej bolesnym ograniczeniem możliwości nauki i studiowania na obecnych warunkach. Powróciłyby, oczywiście, np. opłaty roamingowe. Usługi transportowe zostałyby ograniczone do minimum. A biznes turystyczny wróciłby do czasów sprzed akcesji. Mamy skromny własny kapitał, wciąż na dorobku, a więc gwałtowne ograniczenie inwestycji zagranicznych mogłoby gwałtownie zwiększyć bezrobocie. Odcięcie od nowoczesnych technologii skazywałoby nas na powolne dryfowanie. Niestety poważne konsekwencje dotyczyłyby także naszego bezpieczeństwa.



    http://www.zdrojewski.info/


    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo