Ma dopiero 32 lata, a już wiele sukcesów na koncie. Olga Malinkiewicz przebojem wdarła się do czołówki najlepszych naukowców. Publikuje w prestiżowych czasopismach i wypowiada się na elitarnych konferencjach.

Piszą o niej gazety na całym świecie.
Na swoim koncie ma także wiele nagród. W 2014 roku otrzymała prestiżowe wyróżnienie Komisji Europejskiej – Photnics21. 12 marca prowadzona przez nią firma Saule Technologies, która ulokowała swoje laboratoria we Wrocławskim Centrum Badań EIT+, została utytułowana przez marszałka Sejmu „Start-upem roku”. Radosław Sikorski obiecał zainteresować wynalazkiem przedsiębiorców z Wielkiej Brytanii.

Najlepszy biznes pod słońcem
Olga Malinkiewicz o sukces finansowy raczej nie musi się obawiać. Stworzony przez nią fotowoltaiczny materiał oparty na perowskitach to rewolucja w pozyskiwaniu energii elektrycznej. Jest szybki i tani w wykonaniu, a do tego ekologiczny.

To tak naprawdę nic innego jak ulepszona bateria słoneczna. Klasyczne ogniwa, na przykład te oparte na krzemie, są grube i nieprzezroczyste. Poza tym wymagają obróbki w temperaturze ok. 1000 stopni Celsjusza, przez co ich stosowanie nie zawsze się opłaca. Za to perowskity to związki nieorganiczne, które można w wyniku nieskomplikowanej syntezy wytworzyć w laboratorium. Potem wystarczy je nanieść na przykład na cienką folię i gotowe. Perowskity doskonale absorbują światło, dzięki czemu ultracienkie warstwy są w stanie wytworzyć tyle samo prądu elektrycznego, co tradycyjne baterie.

Ich dodatkową zaletą jest to, że są elastyczne i prawie przeźroczyste. Dzięki temu można sobie wyobrazić telefony komórkowe, które same się ładują, ubranie, potrafiące wytwarzać energię i ogrzewające swojego właściciela albo samochód, będący w ten sposób zasilany. Perowskity mogą także zastąpić tradycyjne baterie słoneczne na dachu. Docenią je ci, dla których ważne są walory estetyczne – praktycznie nie będą widoczne, a dzięki temu, że są lekkie można by nimi pokryć dowolną powierzchnię.

Edukacja za granicą, kariera w kraju
Olga Malinkiewicz naukę ma w genach. Jej dziadek – Bogumił Szwabik był wybitnym i cenionym inżynierem w okresie powojennym. Olga zaczynała studia na Uniwersytecie Warszawskim, jednak szybko wyemigrowała za granicę. Tytuł magistra fizyki uzyskała już w Barcelonie. Później rozpoczęła studia doktoranckie i pracę na Uniwersytecie w Walencji. Tam zyskała pewność, że eksperymentowanie i praca w laboratorium to jest to, co chce robić.

Pracowała w niewielkiej grupie dr. Henka Bolinka, który chętnie wysyłał swoich podopiecznych na zagraniczne konferencje. Podczas jednego z takich wyjazdów Olga Malinkiewicz zainteresowała się perowskitami. Kilka tygodni pracy w połączeniu z wcześniejszymi latami nauki wystarczyły, by znaleźć nowy sposób wykorzystania tych związków. Naniosła je na cienkie folie i usłyszał o niej świat nauki. A zaraz potem biznesu.
Kiedy zauważyła, jak wielkie jest zainteresowanie jej projektem ze strony przedsiębiorców, postanowiła, że wróci do kraju i tu będzie starała się skomercjalizować swój wynalazek. Wraz z Piotrem Krychem i Arturem Kupczunasem założyła w listopadzie spółkę Saule Sp. z o.o. (działającą pod nazwą Saule Technologies). Pracują we Wrocławskim Centrum Badań EIT+, które stawia nie tylko na bazę, umożliwiającą prowadzenie badań, ale także na strefę biznesową.

Problem tylko w tym, że po powrocie do Polski Olga Malinkiewicz i jej zespół napotkali na dużo przeszkód biurokratycznych. Chcieli zainteresować pomysłem przedstawicieli państwa, ale na razie odbijają się od drzwi. Tu trzeba poczekać, tam brakuje pieczątek.

Zdają sobie jednocześnie sprawę, że o sukces podobnych projektów walczą też grupy badaczy z innych krajów. Dlatego Pani Olga nie zamyka się w laboratorium; utrzymuje kontakt ze światem biznesu i innymi naukowcami. Uważa, że komercjalizacja jej projektu to także szansa dla Polski, by pokazać, że też może być ojczyzną ważnych wynalazków. Zarzeka się jednak, że jeżeli to się nie uda, to spróbuje, gdzie indziej. Bo wie, że jej technologia to przyszłość.