Biurowiec Dominikański pnie się w górę, uwaga na utrudnienia w ruchu (ZDJĘCIA)

Marcin Hołubowicz
fot. Marcin Hołubowicz
Udostępnij:
Kierowcy muszą się liczyć z utrudnieniami jadąc w kierunku dworca PKP. Fragment prawego pasa ul. Piotra Skargi przy skrzyżowaniu z ul. Oławską jest wyłączony z ruchu. Trwają tam prace prowadzone przez firmę Skanska, która buduje biurowiec Dominikański. Jest szansa, że utrudnienia znikną dziś, natomiast dłużej potrwają kłopoty kierowców na ul. Wierzbowej.

Utrudnienia na ul. Piotra Skargi potrwają przynajmniej do soboty. Tuż za skrzyżowaniem z ul. Oławską natkniemy się na dziurę w jezdni. Dłużej potrwają jednak utrudnienia na ul. Wierzbowej. Miejscami zajęta jest przez roboty budowlane. Wszystkie prace związane są z budową biurowca Dominikański.

Sam biurowiec, stawiany przez firmę Skanska, będzie oferował łącznie około 40000 metrów kwadratowych powierzchni najmu.

W budynku zaplanowano dwupoziomowy parking podziemny z 372 miejscami postojowymi oraz parking dla rowerów. Nad ziemią będzie siedem kondygnacji. Obecnie część obiektu ma już praktycznie wszystkie kondygnacje. Montowane są pierwsze okna. Jednocześnie rewitalizowany jest również zabytkowy pałac Oppersdorfów, który będzie połączony z biurowcem, ale zachowa swój historyczny charakter. Budowa inwestycji ma się zakończyć w sierpniu 2015 r.

Budynek ma już pierwszych najemców. W lipcu umowę o wynajem ok. 1,1 tys. m kw. powierzchni podpisał PKO Bank Polski.

Najemca zajmie część parteru i pierwszego piętra. Wrocławskie oddziały Skanska zajmą w biurowcu Dominikańskim prawie 2400 metrów kwadratowych. Ich przeprowadzka do nowej siedziby jest planowana na wrzesień 2015 r. Kolejna firma Deloitte wynajęła w budynku Dominikański 1335 metrów kwadratowych powierzchni biurowej. Będzie się tam mieścił wrocławski oddział Deloitte.

Najemca wprowadzi się do nowego biura w październiku 2015 r. przenosząc się z obecnego kompleksu Grunwaldzki Center, wybudowanego w 2009 r. przez Skanska. Firma Deloitte zajmuje się m.in. doradztwem finansowym i podatkowym oraz konsultingiem.

Zakupy róbmy racjonalnie a nie emocjonalnie KOMENTARZ

Wideo

Komentarze 24

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Pseudonim
W sumie to bez znaczenia, ale jestem Wroclawianinem.
Jaki bulwar ma Pan na mysli? Olawska?
Mam wiec kilka pytan:
Jak tym "bulwarem" dojade do dworca?
Dlaczego mam sie przeciskac miedzy ludzmi, kiedy moge jechac DDR (gdyby ja wybudowali)?
Czy powinismy zamknac trase WZ dla samochodo na tym odcinku? Przeciez 50 metrow dalej, biegnie rownolegla ulica.
Mam wrazenie, ze nie jezdzi Pan po miescie rowerem.
d
długo_pis
bedac nawet sloikiem mozna miasto w internecie pogooglowac
P
Pseudonim
Smuci mnie fakt, że budynek jest budowany blisko krawędzi jezdni. Chodnik wokół budynku będzie wąski. Czyli nie będzie miejsca na ścieżkę rowerową. Nadal trzeba będzie poruszać się na tym dużym skrzyżowaniu razem z samochodami. Co jest dość niebezpieczne. Szanowni kierowcy, my naprawdę chcemy Wam zejść z drogi, dla waszej wygody i naszego bezpieczeństwa, ale niestety prawo i infrastruktura nam to uniemożliwia :(
s
spokojnie
chlopcze poczekaj do końca budowy z tą oceną...
k
kowalski
Naprawdę dziękuje za dobre słowo. Wiem, że wielu zasuwa jak ja, aby jakoś to było. Pomimo tego wydaje się, że jestem sam. Może to skutek braku więzi międzyludzkich (no bo przeciez wszyscy zapieprzają i nikt nie ma czasu).Przerażające jest to jakies wyalienowanie. Mam całkiem sporą rodzinę. Jak dwa lata temu chciałem nawiązać po latach kontakt z kuzynem (sto lat temu razem bawilismy się u babci i dziadka:) ), to udało się spotkać raz, dosłownie jeden raz. Wiesz, ja mam świadomość upływającego czasu. Może to wiek średni, moze świadomość, że świata sie JEDNAK nie zmieni. Wiadomo, człowiek młody myśli że wszystko może. Sam nie wiem co czynić. Dzieci coraz starsze, rodzice coraz strasi. Mam wrażenie, że dobrze to juz było. Martwi mnie agresja wśród ludzi. Nie mam tu na myśli wielkich tego świata ale sytuacje w autobusie, tramwaju, kolejce po bilety do kina. Odnoszę wrażenie, że pokolenie po mnie (ci troche młodsi )zostali wychowani w okresie przełomu gdzie nie było wzorców postaw. Nie było już autorytetu szkoły (nauczycieli). Była "wolna polska" (amerykanka). Ale cieszę , że piszesz iż sporo problemów rozwiązuje sie samo. To nastraja lekko optymistycznie. Jeszcze raz dzięki za mądry post i trafne spostrzeżenia.
pozdrawiam serdecznie
n
nik
ma poprzesuwane kondygnacje- co wygląda całkiem sympatycznie. W realu widać, że żadnych uskoków nie będzie- budynek będzie płaski jak decha. Projektanci tego budynku powinni się wstydzić do końca życia, - nie zasługują na miano architektów. Godząc się na spłaszczenie budynku pokazali, że za kasę zrobią wszystko: nie zależy im na przestrzeni miejskiej, dobremu kształtowaniu przestrzeni etc. Szmaciarze degradują zawód architekta.
R
Realista
Własnie oznajmiłem mojej ukochanej - jedziemy w góry,a jutro wejdziemy na śnieżkę!
- co?
- pakuj się!
od razu entuzjazm w jej oczach! hehe
tak więc, jedziemy :)
R
Realista
Skończyłem studia, 1 praca, 2 praca w końcu 3 praca w korpo. Na początku myslałem, że złapałem Boga za nogi, że jestem w bajce...Minął rok i nie jestem już kim byłem. Owszem kasa jest, ale za jaką cenę? od 8 do 20 praca w terenie (PH - Key Account Representative po amerykańsku), wracam do domu i zaczynam analizę bzdurnych wskaźników, raportowanie, planowanie jutra, nagle 23...Panna juz zasypia, a ja z czerwonymi oczamipalę ostatniego papierosa i idę spać..w końcu o 7 pobudka i od 8 jazda...Cały czas myślę o tym STOP, ale k**wa marzeniami się nie wyżywię... Jak trafi mi sie okazja, to spierdzielam do jakiegoś dzikiego (z tego bardzo dzikiego) kraju, będę leżał na piasku i sprzedawa l turysto m kiełbaski, jak ktoś kupi to super, jak nie to zjem i wy***e mam:)
G
Gość
jak napisałem - STOP , w moim przypadku nastąpił po wyjściu dzieci z domu (wiesz kiedyś dzieci miało się trochę szybciej - wiesz o czym mówię - kobitki wychodziły za mąż nierzadko w wieku 18-21 lat - a teraz to dalej dzieci ...)
w pełni się z toba zgadzam (tez nigdy nie będę tęsknił za komuną - ale w tamte czasy bardziej wpływaly na więzi rodzinne i znajomych) - zdecydowałeś się na dzieci - popieram to w 100% , tylko one nam na starośc zostaną , w państwie czy instytucjach nie znajdziesz wsparcia , jak dobrze je wychowamy i wpoimy wartości rodziny ponad wszystko...

co mam doradzić Tobie (aż tak stary jeszcze nie jestem ale starszy od ciebie o półtora dekady)- korzystaj z życia i sobie nie żałuj , nie martwa się na zapas przed snem - bo polowa problemów sama się rozwiązuje "następnego" dnia .... masz ochote w niedziele na wycieczkę - więc jedż z dzieciakami - pokazuj im świat nawet ten najbliższy (dla nich obcy i wielki), żyj spontanicznie ...... sam wiesz jak ono spiernicza .....

ale Ty widze że już wiem o czym napisałem , widzisz jakim jesteś trybikiem - ciężko wyrwać się z systemu , ale czasami warto próbować , nawet na ta chwilę , weekand
k
kowalski
Ciekawe to co piszesz i na pewno rozsądne. Ja jestem takim "goniącym". Mam tego świadomość ale chyba już nie potrafię inaczej. Ja nawet nie wiem czy inaczej się da.
Mam dwójkę dzieci. Jedno szkoła drugie przedszkole. Jestem po pierwszym tygodniu rozruchowym roku szkolnego. Zona pracuje do 16.00 ja często na wyjazdach wracam dużo później. Dziecko szkolne ma plan tak rozj...y, że szkoda gadać. Póki co cieszymy się, że młodsze w przedszkolu. Bo ma obiad, jest regularność przebywania itd. A jeszcze zajęcia dodatkowe. Nie myśl, że jestem jakimś oszołomem ( to nie gra na fortepianie, choć i to pewnie bardzo wartościowe uznaję za zbytek - niestety). Chciałbym aby dzieci się "ruszały" wiec 2x w tygodniu trening, chciałbym aby potrafiły pływać i starsze obowiazkowo jeden język (IV klasa sp) to chyba żadne fanaberie, musisz przyznać. Niestety to wszystko kosztuje. Jako społeczeństwo jesteśmy na dorobku z dużymi kompleksami w stosunku do zachodu. Oni żyli wygodnie od kilkudziesięciu lat, my od kilku.
I teraz mówisz aby powiedzieć STOP. I co dalej? Nie mam domu w puszczy, by cieszyć sie widokiem żubrów. Nadal będę mieszkał w mieście, w tym systemie trybików. Koszta pozostaną. Na co mam liczyć? Na pomoc państwa? Jakiś czas temu ZUS wysłał mi prognozę emerytury - 340 zł. Odkąd skończłem studia zarabiałem niezłe pieniądze i odprowadzałem składki. Moi rodzice, którzy sa na emeryturze nie zarabiali takich kwot a emerytury mają kilkukrotnie wyższe od mojej prognozy.
Nie wiem co będzie jak drugie dziecko pójdzie do szkoły. Z żoną wracamy do domu wieczorem. Popołudnia spędzamy na wożeniu dzieci na zajęcia dodatkowe i odbieraniu starszego ze szkoły. Kończy późno i choć mieszkam w mieście, relatywnie blisko szkoły to miasto nie zadbało o "normalne" dojścia. Skutek jest taki, że droga piesza wiedzie przez krzaki i chaszcze. Zimą ciemno i może być niebezpiecznie. Ja mieszkałem jako dziecko w bloku, na którym była szkoła. W szkole były zajęcia dodatkowe. Sekcje sportowe wszelkiej maści, nauki tego tamtego, co kto chciał. Szkołe widziałem z okna i sam do niej chodziłem. Zresztą nie dałoby sie inaczej bo rodzice nie mieli nawet samochodu. Tak było za "ochydnej" komuny (mam 40 lat - moja szkoła podstawowa to lata 80-te). I nie myśl prosze, że jestem zwolennikiem poprzedniego systemu, bo nie jestem. To ten system dał mi duże możliwości. Ale tamten chyba nie pozwoliłby umrzeć z głodu. A ten ma wszystko w d... Jeśli pracujesz i zarabiasz to wszystko jest ok, ale jeśli coś ci się stanie (choroba, wypadek) - radź sobie sam jak w dżungli.
Naprawdę chętnie posłucham kogoś kto coś doradzi. Ale obawiam się, że w tej sytuacji niewiele można zmienić. Przyznaję to z wielkim żalem.
pozdrawiam serdecznie.
........
pozdro
(niestety takie posadki - od tzw. 'ręki" idą tylko po koneksji i to dobrej)
J
Jacek
Czy ja napisałem że natychmiast zarabiałem 10 tys ? Moja pierwsza praca po studiach była za 3 tys W czasie studiów wyjeżdżałem do pracy zagranicę.Byłem między innymi na zbiorach szparagów w Niemczech jak i na borówkach w Szwecji więc wiem co znaczy praca fizyczna.Niestety nie mam znajomości Matka wychowywała nas sama.Nas bo było nas dwóch i siostra.Nie miałem lekko w życiu.Czasami brakowało na wiele.Ale jak pisałem doszedłem do wszystkiego Sam ciężką nauką i pracą.Więc można
u
uhaha
i nie mów , że ot tak złożyłeś dokumenty i przyjęli ciebie za 10 tysia - taka prace dostają tylko znajomi lub znajomi znajomych.
Znam osoby po trzech kierunkach ze znajomością biegłą w mowie i pismie trzech języków i taką pracę z marszu nikt nie dostanie.
J
Jacek
Widzę sami wykształceni ludzie tutaj piszą którzy pracują za 8 zł Trzeba było się uczyć a nie wylewać żale że brak pracy.Ja ciężko się uczyłem.Skończyłem dwa kierunki studiów,nie studiowałem na 3z .Teraz pracuję w dużej korporacji w szklanym biurowcu.Podstawy wynagrodzenia mam 10 tys zł netto plus premie A tak dla wyjaśnienia w szklanych biurowcach pracuje 95% Polaków nie obcokrajowców.
G
Gość
praw rynku nie oszukasz - nikt nie będzie na klienta czekał (patrz - rzemieślnik), przyjdzie lub nie, a za wszystko trzeba płacić (lokale,podatki, zusy, opłaty stałe itp.) , a prawda jest taka że większość kupuje np. buty po tych tanich sieciówkach co to są w każdym markecie po kilkadziesiąt złotych to i nikt nie będzie naprawiał za 20 czy 30 zł ....
Dodaj ogłoszenie