Biskup Dec ma przeprosić proboszcza z Szalejowa Górnego i zapłacić mu 10 tys. zł. "Po siedmiu latach nękania"

Andrzej Zwoliński
Andrzej Zwoliński
Ignacy Dec, biskup senior diecezji świdnickiej
Ignacy Dec, biskup senior diecezji świdnickiej Gazeta Wrocławska
Wrocławski sąd uznał, że oprócz przeprosin, emerytowany hierarcha i diecezja świdnicka muszą wypłacić księdzu zadośćuczynienie. Poszło między innymi o plotki o nieślubnym dziecku.

Wyrok, który zapadł przed Sądem Apelacyjnym we Wrocławiu, zakończył proces, jaki były proboszcz parafii w Szalejowie Górnym wytoczył biskupowi Ignacemu Decowi w związku ze niesławieniem. Sąd nakazał biskupowi i podlegającej mu do niedawna diecezji wysłanie listów z przeprosinami do księdza Krzysztofa Trybulca oraz wypłacenie mu po 10 tysięcy złotych. Były proboszcz nie kryje wzruszenia po - jak to określił – siedmiu latach nękania i psychicznego poligonu jaki mu zgotowano.

Warto podkreślić, że były proboszcz z Szalejowa Górnego domagał się aż 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia i publikacji przeprosin na łamach jednego z ogólnopolskich dzienników. Czym tak dotkliwie poczuł się zniesławiony przez biskupa?

Wojna o remont kościoła z nieślubnym dzieckiem w tle

Historia konfliktu między duchownymi swoje początki ma w wydarzeniach sprzed blisko ośmiu lat. Ksiądz Krzysztof Trybulec stał wtedy na czele parafii w Szalejowie Górnym, poszło o remont XVI-wiecznego kościoła św. Jerzego w Szalejowie Dolnym. Proboszcz złożył zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa przez urzędników gminy Kłodzko, którzy jego zdaniem sfałszowali podpisy członków rady parafialnej na protokole odbioru remontowanej świątyni. Zdaniem jego i popierających go wtedy parafian, doszło do zaniedbań, a wręcz dewastacji świątyni. Gdy nie uległ naciskom biskupa Ignacego Deca, by wycofać zawiadomienie, został odwołany z funkcji proboszcza.

Ksiądz Trybulec odwołał się od tej decyzji do Rzymu, ale Watykańska Kongregacja ds. Duchowieństwa podtrzymała ją. Kiedy proboszcz - nie odpuszczając - ponownie się odwołał, pojawiły się plotki, że ma nieślubne dziecko z gosposią. Ksiądz, jako winnego rozpowszechniania tych informacji, wskazał wtedy świdnickiego hierarchę, który o jego rzekomym nieślubnym potomku miał donieść do Watykanu.

Parafianie z Szalejowa stanęli murem za byłym proboszczem i zrzucili się nawet na badania DNA, które wykluczyły ojcostwo księdza. Po wielokrotnych prośbach o przywrócenie proboszcza, które pozostały bez odzewu z strony świdnickiej kurii, wierni w 2018 roku poszli do sądu i zażądali przeprosin od biskupa. Pozew parafian został jednak odrzucony przez Sąd Okręgowy w Świdnicy. Sędzia w uzasadnieniu napisał, że parafianie nie mieli mandatu prawnego, by występować w sprawie naruszenia dóbr osobistych parafii, ponieważ jej nie reprezentują, bo takie uprawnienia przysługują jedynie zarządcy lub proboszczowi. Sąd wskazał też, że słów zawartych przez urzędników kościelnych w pismach do Watykanu nie można utożsamiać z wypowiedziami samego biskupa Deca.

Ksiądz nie daje za wygraną i sam składa pozew

Ksiądz Trybulec, nie czekając nawet na decyzję świdnickiego sądu, osobiście zdecydował się na złożenie pozwu na drodze cywilnej przeciwko biskupowi Ignacemu Decowi oraz diecezji świdnickiej. Po tym, jak w pierwszej instancji powództwo oddalono, Sąd Apelacyjny we Wrocławiu orzekł, że byłemu proboszczowi należą się jednak przeprosiny i finansowe zadośćuczynienie.

"Powód domagał się przeprosin zarówno od biskupa Ignacego Deca jak i diecezji świdnickiej za uzasadnienie odwołania go z funkcji proboszcza. Zażądał, by te przeprosiny zostały opublikowane w "Fakcie", a ponadto zażądał od dwóch pozwanych stron zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych w wysokości 200 tysięcy złotych. Sąd Apelacyjny nakazał każdemu z pozwanych wystosowanie do powoda listu o określonej treści, w którym powinni wskazać, że pewne stwierdzenia użyte w postępowaniu przed watykańską Kongregacją ds. Duchowieństwa w Rzymie były niezgodne z prawdą. Jednocześnie uwzględnił częściowo żądanie dotyczące zadośćuczynienia, zasądzając kwotę solidarnie w wysokości 10 tysięcy złotych z odsetkami od 17 października 2018 roku do dnia zapłaty" - mówi nam Małgorzata Lamparska, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.

Przed Sądem Apelacyjnym we Wrocławiu przeprowadzono postępowanie dowodowe. Przesłuchano świadków i strony. Sąd uznał, że mogło dojść do naruszenia dóbr osobistych księdza Trybulca w trakcie postępowania przed Kongregacją ds. Duchowieństwa.

"Ponieważ wskazano tam nieprawdziwe twierdzenia w ocenie sądu apelacyjnego, to doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda" - wskazuje Małgorzata Lamparska, powołując się na uzasadnienie wyroku.

Sąd uznał, że jeżeli chodzi o skalę tego naruszenia, wystarczające będzie wystosowanie przez każdego z pozwanych listu z przeprosinami, a nie publikowanie ich w prasie. Tak samo, biorąc pod uwagę skalę tych naruszeń, sąd uznał, że kwota 10 tysięcy złotych będzie wystarczającym zadośćuczynieniem.

Lata nękania i psychiczny poligon

"Z trudem ukrywam wzruszenie. Ten wyrok to dla mnie wielka radość, kiedy to niesłusznie dekretem biskupa Ignacego Deca zostałem odwołany z funkcji proboszcza parafii św. Jerzego w Szalejowie Górnym za zgłoszenie przestępstwa do jakiego doszło przy remoncie wieży kościoła w Szalejowie Dolnym minęło siedem lat nękania i nakłaniania mnie do wycofania zawiadomienia o przestępstwie przy tym nieszczęsnym remoncie" - komentuje wyrok ksiądz Krzysztof Trybulec.

Były proboszcz twierdzi, że przez swoją nieugiętą postawę, musiał przejść "psychiczny poligon bolesnych oszczerstw".

"Ukierunkowany na zniszczenie mnie, nie tylko jako kapłana, ale i człowieka przy użyciu najbardziej prymitywnych i odrażających metod" - mówi nam ksiądz Trybulec, dodając, że nagonkę, jaką rozpętano przeciwko niemu, przepłacił zdrowiem i jest teraz kłębkiem nerwów, a dzień, w którym ogłoszono wyrok, zapamięta do końca życia. - "To tak, jakbym odzyskał możliwość normalnego oddychania" - dodaje duchowny, dziękując wszystkim tym, którzy go wspierali i "potrafili wydawać słuszne decyzje mimo presji możnych tego świata".

To prawdopodobnie jeszcze nie koniec sądowej wojny

Wyrok jest prawomocny, ale ponieważ jest to sprawa dotycząca naruszenia dóbr osobistych, pozwani mogą złożyć kasację. Jak się dowiedzieliśmy, wniosek o wydanie uzasadnienia do wyroku już wpłynął do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, można więc się spodziewać, że biskup Ignacy Dec i diecezja świdnicka zdecydują się na odwołanie do Sądu Najwyższego.

Mają jeszcze jedną możliwość, by uniknąć wysyłania przeprosin do księdza i wypłacenia zadośćuczynienia. Mogą wnioskować o wstrzymanie wykonania wyroku. Musieliby jednak przekonać sąd, że – jak mówią przepisy - wykonanie go mogłoby skutkować niepowetowanymi szkodami.

Wkrótce ruszą zapisy na szczepienie trzecią dawką

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Stop komuchom
15 lipca, 18:04, Gość:

A czy sąd był postkomuszy czy LGBT lub jakieś POKO., bo bez tej wiedzy trudno ocenić wyrok.

Ludzie się kłócą wszędzie więc dlaczego mamy czytać o jakimś zatargu księży?

Sąd był komunistyczny, przecie w TK komuchy i wariatki, a to wszystko w. Ramach dekomunizacji sędziów, panial idioto?

G
Gość
My chcemy naukę, my chcemy naukę
G
Gość
Przecie oni mają 6 dni wolnego w tygodniu, to jedni się żrą, drudzy oddają łakomstwie, inni rozpuście, a nieliczni duszpasterstwie, medytacja itd
G
Gość
A czy sąd był postkomuszy czy LGBT lub jakieś POKO., bo bez tej wiedzy trudno ocenić wyrok.

Ludzie się kłócą wszędzie więc dlaczego mamy czytać o jakimś zatargu księży?
G
Gość
Jednostronny artykuł
Dodaj ogłoszenie