Betard Sparta w ostatnich meczach chce postawić kropkę nad „i”

Dawid Foltyniewicz
W sezonie 2017 średnia biegowa Macieja Janowskiego (w czerwonym kasku) wynosi 2,102 - najwyższa w zespole WTS-u.
W sezonie 2017 średnia biegowa Macieja Janowskiego (w czerwonym kasku) wynosi 2,102 - najwyższa w zespole WTS-u. Paweł Relikowski
Żużlowcy Betardu Sparty celują w pierwsze miejsce na zakończenie fazy zasadniczej Ekstraligi. Zmierzą się jeszcze z Włókniarzem i Falubazem.

Mówiąc o ewentualnych rozstrzygnięciach w fazie play-off PGE Ekstraligi, można stwierdzić, że wszystko jest już jasne, choć paradoksalnie... wciąż pozostaje kilka niewiadomych. O tym, kto znajdzie się w najlepszej czwórce na koniec sezonu, wiadomo już przynajmniej od kilku tygodni. W tegorocznych rozgrywkach stosunkowo szybko wyklarowała się granica pomiędzy zespołami walczącymi o mistrzostwo a tymi, które będą broniły się przed spadkiem. Zawodnicy Betardu Sparty o wejście do finału zmierzą się zatem z Ekantor.pl Falubazem Zielona Góra, Cash Broker Stalą Gorzów lub Fogo Unią Leszno.

Wrocławianom do zakończenia fazy zasadniczej pozostały jeszcze dwa mecze. W najbliższą niedzielę (13 sierpnia, godz. 16.30 - przyp. red.) zmierzą się na wyjeździe z Włókniarzem Vitroszlifem CrossFitem Częstochowa (50:40 w pierwszym meczu - przyp. red.), natomiast tydzień później czeka ich starcie z Falubazem. To właśnie zielonogórzanie w tym sezonie zasługują na miano jednej z najbardziej nieprzewidywalnych drużyn. W 2. rundzie przegrali w Lesznie z miejscową Unią 26:64, by kilka tygodni później pokonać u siebie Betard Spartę 48:42. Dla podopiecznych Rafała Dobruckiego była to jak dotąd jedyna wyjazdowa porażka w tym sezonie.

W ubiegłą niedzielę doszło do spotkania dwóch innych kandydatów do mistrzostwa. Stal przyjechała do Leszna bez kontuzjowanego Martina Vaculika i dość nieoczekiwanie przełamała swoją passę czterech przegranych meczów z rzędu (49:41). Należy zaznaczyć, że zespół mistrzów Polski pierwszą porażkę w sezonie zanotował dopiero w 7. rundzie, w której nie lada sensację sprawili zawodnicy Włókniarza, pokonując u siebie gorzowian 46:44. Stali nigdy nie wolno jednak lekceważyć, ponieważ w swoim składzie ma ona najlepiej punktującego żużlowca PGE Ekstraligi. Liście klasyfikacyjnej tegorocznych rozgrywek przewodzi Bartosz Zmarzlik ze średnią biegową na poziomie 2,397.

Wielkie apetyty na drużynowe mistrzostwo Polski mają zapewne działacze leszczyńskiej Unii. W przerwie między sezonami włodarze „Byków” zrobili wszystko, aby ubiegłoroczna klęska, za jaką uznać należy siódme miejsce w PGE Ekstralidze, się nie powtórzyła. Wydawało się, że kluczem do sukcesu będzie porozumienie członków zespołu z Nickim Pedersenem, znanym z tego, że na torze nie ma dla niego świętości. Grzegorz Zengota stwierdził nawet, że Nicki na torze zawsze ma trzech rywali. Wspomnianemu „Zengiemu” na początku sezonu trudno było pogodzić się z rolą rezerwowego, jednak po wypadku Pedersena w spotkaniu duńskiej ligi, przez którą trzykrotny mistrz świata może zakończyć nawet karierę, to Polak cieszy się pewnym miejscem w składzie.

Obecny sezon na pewno nie będzie dla leszczynian gorszy niż poprzedni, choć w tym roku nie zdominowali ligi, jak przed początkiem rozgrywek zakładało wielu ekspertów. W ciągu 12 rund Unia odniosła cztery porażki - wszystkie z potencjalnymi rywalami w fazie play off. „Byki” uległy 44:46 i 39:51 Betardowi Sparcie oraz 39:51 i 41:49 Stali.

Na dole tabeli emocji również nie brakuje

Nie może być innego kandydata do największego rozczarowania sezonu niż Get Well Toruń. Ubiegłoroczni wicemistrzowie Polski od pierwszych rund spisują się fatalnie, a menedżer „Aniołów” Jacek Gajewski długo nie mógł udzielić odpowiedzi na pytanie, co jest powodem tak nagłego spadku formy jego podopiecznych. Ostatecznie Gajewski za słabe wyniki prowadzonej przez siebie ekipy pożegnał się z posadą, a jego miejsce zajął Jacek Frątczak. Obrazu rozpaczy w toruńskim obozie dopełnia fakt, że w ostatnich - i tym samym najważniejszych - spotkaniach sezonu w ich składzie może zabraknąć lidera, Grega Hancocka, który wciąż narzeka na uraz barku.

W Get Wellu zapewne z niecierpliwością czekają jednak na 16 sierpnia. Wówczas zbierze się panel dyscyplinarny Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, który ma wydać nieprawomocny wyrok w sprawie wykrycia w organizmie Grigorija Łaguty meldonium. Wszystko wskazuje więc na to, że ROW-owi zostanie odebranych pięć punktów za starcia, w których Rosjanin brał udział po wykryciu w jego organizmie zakazanego środka. Takie rozstrzygnięcie dawałoby większe szanse na uratowanie ligi w Toruniu. Byłby to również nie pierwszy raz, gdy o kolejności w Ekstralidze Żużlowej decydują ustalenia podejmowane przy zielonym stoliku.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adam Józefczak

Proponował bym przeczytać artykuł przed puszczeniem w eter :) Sugeruje on bowiem, że w zeszłym roku mistrzem POlski był Get Well Toruń - może ja o czymś nie wiem :) No i oczywiście teoretyczne szanse na czwórke ma tez Włókniarz choć oczywiście jest to nieco si-fi.

Z
Zawiedziony

Pisząc artykuł trzeba było jednak sprawę przemyśleć. Włókniarz wygrywa dwa ostatnie mecze, dodają im 3 pkt za łagutę i mogą być w czwórce!!!

Dodaj ogłoszenie