Banaszek: Nie podam się do dymisji na warunkach Bańki

Mateusz SkrzyńskiZaktualizowano 
Prezes PZKol Dariusz Banaszek zapowiedział, że w najbliższym czasie nie poda się do dymisji.
Prezes PZKol Dariusz Banaszek zapowiedział, że w najbliższym czasie nie poda się do dymisji. Sylwia Dąbrowa / polska press
Dariusz Banaszek nie zrezygnował z funkcji prezesa Polskiego Związku Kolarskiego, mimo apelu ministra sportu i turystyki Witolda Bańki.

Cała afera w polskim kolarstwie wybuchła przed tygodniem. Wtedy to były wiceprezes PZKol Piotr Kosmala podał do mediów szokującą informację. Jego zdaniem jednen z ważniejszych działaczy w kolarstwie (zwolniony dyscyplinarnie w sierpniu tego roku) dopuścił się czynów „ohydnych” jak molestowanie zawodniczek, a nawet gwałt.

Sprawą natychmiast zajął się minister Sportu i Turystyki Witold Bańka. Zażądał, by cały zarząd PZKol, na czele z jego prezesem Dariuszem Banaszkiem podał się do dymisji. Nie wszyscy jednak dostosowali się do apelu Bańki, a do dymisji podało się pięciu z dziewięciu członków zarządu. Reszta - na czele z prezesem Banaszkiem - zdecydowała się pozostać na stanowiskach.

W czwartek Bańka ponownie zainterweniował. „Jeszcze raz: Wszyscy członkowie zarządu PZKol-u muszą złożyć dymisję dla dobra polskiego kolarstwa. Jest to warunek absolutnie konieczny. Musi nastąpić całkowity reset” - apelował na Twitterze.

W piątek miarka się przebrała i Dariusz Banaszek zdecydował się zwołać konferencję prasową w Pruszkowie. - Szanowni Państwo, na temat związku zostało postawionych wiele nieprawdziwych tez. Tracę tylko i aż dobre imię. Chcę opowiedzieć historię opartą na faktach - oznajmił Banaszek.

Prezes PZKol zaznaczył również, że do ewentualnej dymisji poda się dopiero 22 grudnia. - Nie podam się do dymisji na warunkach ministra Sportu i Turystyki Witolda Bańki. Nie kupi on pieniędzmi podatników stanowisk w Polskim Związku Kolarskim. Nie ma do tego żadnych uprawnień i nie może decydować o tym, kto ma kierować polskim kolarstwem. O tym zdecydują delegaci 22 grudnia - zadeklarował. Winą za wywołanie zamieszania wokół PZKol Banaszek obciążył sponsora związku, właściciela firmy CCC - Dariusza Miłka. Jego zdaniem, Miłek wiedział o skandalu obyczajowym w grupie CCC MTB (w latach 2009-12). Banaszek oskarżył go o brak wystarczająco wczesnej interwencji i braku zgłoszenia sprawy do prokuratury. - Sprawa obyczajowa nie dotyczy obecnych władz PZKol. Te wydarzenia miały miejsce w grupie CCC MTB. Kto pierwszy o tym wiedział? Właściciel grupy Dariusz Miłek. Dlaczego nie zgłosił tego do prokuratury? Uważam, że za skandal obyczajowy powinna być surowa kara, ale ten skandal nie ma nic wspólnego z obecnym zarządem - zaznaczył.

Na konferencji zostały również ujawnione nagrania z rozmów pomiędzy Banaszkiem, a Miłkiem. Obecny prezes udowodniał, że Miłek ingerował w sprawy związku. - Pan Miłek umówił się z ministrem sportu, stwierdził, że nie pasuje mu firma „4F” jako sponsor związku. Naciskał na legalnie wybrany zarząd w kwestiach personalnych. Powiedział, że jak będzie Darek, nie będzie sponsorów - przedstawił sprawę Banaszek.

A pomyśleć, że jeszcze niedawno wszystko funkcjonowało, jak należy. Polski Związek Kolarski pozyskał wielkiego sponsora, w postaci koncernu paliwowego „Orlen”. Oprócz tego kolejnym wsparciem miała być wspomniana firma „CCC”. W 2018 roku związek miał dysponować budżetem około 20 mln zł. Teraz wszystko prysło jak bańka mydlana. - Chciałbym oświadczyć, iż moja kadencja rozpoczęła się staraniami o kolejnych sponsorów. Umowy z „Orlenem” i „CCC” dawały nam stabilność. Utrata bezpośredniego wpływu na decyzje władz zwiazku przez Dariusza Miłka spowodowała kryzys, w jakim dziś się znajdujemy. Jesteśmy zmuszani jak nikt inni w historii polskiego sportu do zdymisjonowania legalnych władz - zaznaczył prezes PZKol.

Po wystąpieniu Banaszka głos zabrał wiceprezes Lucjusz Wasielewski, który podał się do dymisji. - Jestem członkiem nie tylko PZKol, ale również Wielkopolskiego Związku Kolarskiego od wielu kadencji. Cały czas w polskim kolarstwie odpowiadałem za szkolenie młodzieży. Chciałem stwarzać jak najlepsze warunki do rozwoju. Mam pretensje do Pana ministra ze względu na to, że nie czuję się w ogóle winny. Pan Bańka mówił, że członkowie zarządu wiedzieli o całej sytuacji, ale nikogo nie poinformowali. 30 sierpnia napisałem do niego maila, by skonsultować się na temat sytuacji w PZKol-u. Nie dostałem jednak żadnej odpowiedzi - zakończył.

W odpowiedzi minister sportu oświadczył, że nie będzie negocjował z PZKol, poinformował też, że związek nie złożył w terminie sprawozdania finansowego za ten rok, co może grozić tym, że zostanie wezwany do zwrotu dotacji, czyli około 17 mln złotych. Witold Bańka podkreślił, że zawodnicy będą finansowani - np. poprzez Polski Komitet Olimpijski.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Banaszek: Nie podam się do dymisji na warunkach Bańki - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3