Artiom Łaguta: Tor w Lublinie był dziwny. Trudno było znaleźć odpowiednie dopasowanie (WYPOWIEDZI)

Dawid Foltyniewicz
Przemysław Gąbka/Motor Lublin
Udostępnij:
Betard Sparta Wrocław w 3. kolejce PGE Ekstraligi wyraźnie przegrała z Motorem Lublin 38:52. – Ten tor był trochę dziwny i trudno było tego wieczoru znaleźć odpowiednie dopasowanie – stwierdził Artiom Łaguta.

„Zagadkę lubelskiego toru rozwiązaliśmy dziś trochę za późno” – napisał w niedzielny wieczór na Instagramie Maciej Janowski. To zdanie można uznać za najkrótsze podsumowanie wydarzeń na stadionie przy Alejach Zygmuntowskich.

Już przed rozpoczęciem meczu można było przewidywać, że wrocławianom będzie nad wyraz trudno wywieźć z Lublina zwycięstwo. W piątkowym spotkaniu z ZOOleszcz DPV Logistic GKM-em Grudziądz Tai Woffinden doznał złamania łopatki. Trener Dariusz Śledź za jednego ze swoich liderów mógł co prawda zastosować zastępstwo zawodnika, choć na niewiele się to zdało.

Po drugiej serii startów gospodarze prowadzili różnicą 16 punktów. Żużlowcy WTS-u wychodzili spod taśmy gorzej niż ich rywale. Ponadto poszczególni zawodnicy zmagali się z kłopotami sprzętowymi. Po trzech startach Maciej Janowski miał na swoim koncie trzy punkty z bonusem, natomiast Artiom Łaguta – dwa.

– Czasami żużel jest dziwny. Ten sam silnik, który dobrze działał w piątek podczas podobnej pogody, powinien nieźle się spisywać również na tym torze. Okazuje się jednak, że po tym, jak trzy razy na nim wyjechałem, nic w nim nie pasuje. Dopiero chyba na mój czwarty bieg udało się mechanikom chociaż troszkę go dopasować – tłumaczył Łaguta.

Przyjezdni swój pierwszy wyścig wygrali dopiero w 11. gonitwie. Pomimo dobrej końcówki Betard Sparta i tak przegrała 38:52. Pozostaje wierzyć, że wrocławianie w najbliższą niedzielę będą o wiele lepiej spasowani z torem na Stadionie Olimpijskim. Zweryfikuje to najmocniejszy możliwy przeciwnik – sięgająca w ostatnich czterech sezonach po mistrzostwo Fogo Unia Leszno.

Gest godny naśladowania
Najskuteczniejszym zawodnikiem WTS-u był w niedzielę Gleb Czugunow (12+2). 21-latek zasłużył na pochwałę nie tylko przez wzgląd na swoją postawę na torze. – Chciałbym pomóc Ninie i przekazać wynagrodzenie za mój dodatkowy bieg, w którym jechałem jako zastępstwo zawodnika za Taia i zdobyłem dwa punkty. To będzie około siedmiu tysięcy złotych. Zachęcam wszystkich, aby także pomogli. Aż przykro się robi, kiedy zda się sobie sprawę, że my będziemy cieszyć się z lata, a ona może go nawet nie zobaczyć – powiedział Czugunow przed kamerami nSport+.

Nina Słupska, bratanica sędziego Pawła Słupskiego, choruje na rdzeniowy zanik mięśni. Terapia genowa to koszt dziewięciu milionów złotych. Do tej pory zebrano nieco ponad cztery. Link do zbiórki: siepomaga.pl/nina.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie