Argentyńczycy liczą się z Polakami. Zaskoczą nas składem?

Piotr Janas
Piotr Janas
Trener Czesław Michniewicz spodziewa się, że Argentyna zagra w składzie podobnym do tego, którym ograła Meksyk
Trener Czesław Michniewicz spodziewa się, że Argentyna zagra w składzie podobnym do tego, którym ograła Meksyk Pawel Relikowski / Polska Press
W środę reprezentacja Polski zagra decydujący o jej dalszych losach na mundialu w Katarze mecz z Argentyną. To, czego możemy być pewni, to że rywale nie dopisują sobie trzech punktów przed meczem z Biało-Czerwonymi.

Reprezentacja Polski po remisie z Meksykiem (0:0) i wygranej z Arabią Saudyjską (2:0) jest liderem grupy C i ma los w swoich rękach. Istnieje scenariusz, dający nam awans do ⅛ finału po niewysokiej porażce z Albicelestes, ale to już głębsza matematyka, w którą w tym momencie nie warto się bawić. Trener Czesław Michniewicz stawia sprawę jasno: w środę na 974 Stadium trzeba zapunktować. Przynajmniej zremisować, a najlepiej wygrać, choć nawet 1 pkt daje nam gwarancję wyjścia z grupy bez oglądania się na rywali.

– Bardzo się cieszę, że jesteśmy w gronie nielicznych drużyn, które jeszcze nie straciły gola na tym mundialu, ale w spotkaniu z takim rywalem musisz się liczyć, że to się wydarzy. Najważniejsze, żeby zespół potrafił dobrze zareagować na taką ewentualność, żeby nie wkradła się jakaś panika w nasze poczynania. Musimy zagrać bardzo odpowiedzialnie w defensywie i bronić tak, jak robił to Meksyk w starciu z Argentyną do momentu straty gola, bo robili to naprawdę świetnie. Nie oznacza to jednak, że będziemy się tylko bronić i grać z kontrataku. Jak pojawi się przestrzeń do ataku pozycyjnego, to będziemy chcieli z tego skorzystać, bo wbrew niektórym opiniom potrafimy to robić – powiedział Michniewicz na przedmeczowej konferencji prasowej.

Wraz z nim na konferencji gościli Karol Świderski i Łukasz Skorupski. Obaj na tę chwilę są tylko rezerwowymi, z tym że „Świder” szybciej może złapać jakieś minuty na mundialu, niż „Skorup”, który musiałby liczyć na nieszczęście Wojciecha Szczęsnego. Bramkarz Juventusu został wybrany do jedenastki poprzedniej kolejki mistrzostw świata, wraz z Robertem Lewandowskim.

– Ja przeżywam te mecze na ławce tak, jakbym grał w podstawowym składzie. Kibicuję z całych sił, a Wojtek Szczęsny jest moim kolegą i życzę mu jak najlepiej. Żyjemy na ławce i wspieramy tych, którzy grają. Wiem, że gdybym ja musiał zagrać, to też miałbym wsparcie od pozostałych. To pokazuje, jak dobrą mamy atmosferę w drużynie – zapewnia bramkarz Bolonii. Świderski żartobliwie dodał, że nie miał jeszcze okazji oglądać na żywo Leo Messiego w Barcelonie czy PSG, ale pewnie… jutro będzie miał całkiem nieźle miejsce, by zobaczyć go w akcji na żywo.

Argentyna do meczu z Polską przystąpi w najmocniejszym składzie. Nikt nie pauzuje za kartki i nie narzeka na urazy. Nie oznacza to, że trener Lionel Scaloni wystawi tę samą jedenastkę, która pokonała Meksyk (2:0) kilka dni temu. Obecni na miejscu argentyńscy dziennikarze pytani przez nas o przewidywany skład nie są zgodni co do obsady środka obrony, prawej obrony i przynajmniej jednego ze środkowych pomocników. Jedni twierdzą, że obok Nicolasa Otamendiego (Benfica) zagra Cristian Romero (Tottenham), inni, że będzie to obecny na przedmeczowej konferencji Lisandro Martinez (Manchester United). Na prawej flance rywalizacja o miejsce w składzie toczy się między usposobionym bardziej defensywnie Nahuelem Moliną (Atletico Madryt) a grającym znacznie ofensywniej Gonzalo Montielem (Sevilla FC).

W pomocy pewniakami są Rodrigo de Paul (Atletico Madryt) i Alexis Mac Allister (Brighton), ale w zależności od tego, czy Scaloni zdecyduje się na grę jednym, czy dwoma napastnikami, miejsce w składzie będzie mieć Guido Rodríguez (Real Betis) lub Enzo Fernández (Benfica). O swoje pozycje nie muszą się martwić Lionel Messi, Lautaro Martínez i Ángel Di María. W jednym żurnaliści zza oceanu są zgodni: nie ma mowy o lekceważeniu Polaków, dopisywaniu sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem, czy rozluźnieniu po ograniu Meksyku. Oczywiście każdy z nich typuje wygraną Argentyny, ale po trudnym meczu, w którym Messi i spółka będą musieli sporo się natrudzić, by sforsować naszą defensywę.

– Nie wiemy, w jakim składzie zagra Argentyna, choć nie spodziewam się wielu zmian w stosunku do meczu z Meksykiem. Po meczu z Arabią Saudyjską trener Scaloni dokonał pięciu roszad, co pokazuje, jakim potencjałem dysponuje. Mimo wszystko uważam, że na nas wystawi skład zbliżony do tego, który wygrał z Meksykiem – analizuje Michniewicz.

Co ważne, w środę — przynajmniej teoretycznie — powinniśmy być spokojniejsi o poziom sędziowania. Po przynajmniej kilku kontrowersyjnych decyzjach brazylijskiego arbitra Wiltona Sampaio, który prowadził nasz mecz z Arabią Saudyjska, FIFA postanowiła zrobić wyjątek i wyznaczyć do starcia Biało-Czerwonych z Argentyną Holendra Danny’ego Makkelie. To pierwszy przypadek w trakcie katarskiego mundialu, by mecz prowadził arbiter z tego samego kontynentu, co jedna z drużyn w nim grających. Takie sytuacje miały miejsce we wcześniejszych latach, ale nawet wtedy należały do rzadkości.

Mecz Polska - Argentyna rozpocznie się punktualnie o godz. 20 czasu polskiego. Transmisja na antenie TVP 1, TVP Sport oraz w internecie na sport.tvp.pl i aplikacji mobilnej TVP Sport.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie