18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Arcybiskup Kupny: Pojadę do papieża, by zaprosić go do Wrocławia

Rozmawia Robert Migdał
Arcybiskup Józef Kupny, metropolita wrocławski
Arcybiskup Józef Kupny, metropolita wrocławski fot. Paweł Relikowski
- Bardzo bym chciał, żeby papież przyleciał do nas na choćby bardzo krótkie spotkanie. Najważniejsze dla mnie jest na razie to, że z każdej strony zyskuję poparcie dla tego pomysłu. Myślę, że nawet, gdyby się nie udało zorganizować jego przyjazdu w 2016 roku, to niech papież zobaczy, że go chcemy tu we Wrocławiu, na Dolnym Śląsku – mówi arcybiskup Józef Kupny, metropolita wrocławski.

Od czerwca jest Ksiądz we Wrocławiu, w nowym miejscu, na nowym stanowisku. Czuje się już Ksiądz jak w domu?
Oczywiście, że tak. Bo prawie każdego dnia spotykam się z wiernymi, i to w różnych częściach archidiecezji. To daje mi poczucie pewnego zakorzenienia. Nie mówiąc o samym Wrocławiu – tutaj tych spotkań, o różnym charakterze, jest bardzo wiele. Poznałem środowisko naukowe, uczestnicząc w inauguracjach roku akademickiego. Kilka razy złożyłem wizytę w tutejszych szpitalach, między innymi odwiedziłem dzieci z kliniki hematologii.

Czuje się już Ksiądz rozpoznawany „na mieście”?
Coraz bardziej (uśmiech). Ludzie podchodzą do mnie, witają się, rozmawiają i okazują przy tym dużo życzliwości. Bardzo się tym cieszę. Zwłaszcza że wrocławianie, Dolnoślązacy, przyjęli mnie bardzo życzliwie. Może to jest specyfika tego regionu, może to jest to dziedzictwo, które zostało przyniesione ze Wschodu, ta szalona otwartość. To mnie jeszcze bardziej mobilizuje do tego, by być blisko ludzi.

Ma już Ksiądz swoje ulubione miejsca we Wrocławiu, na Dolnym Śląsku?

Polubiłem katedrę, Ostrów Tumski – tu mieszkam, tu pracuję. Lubię turystów, którzy są wpatrzeni w moją rezydencje – niekiedy do nich wychodzę, pozdrowię, oni się wtedy cieszą. Miałem okazję zwiedzić także Uniwersytet Wrocławski, Rynek i podziwiać, jakie to wszystko jest piękne, odrestaurowane, zadbane... Ale jeszcze mam wiele do zwiedzenia, zobaczenia, poznania.

A na Partynicach już Ksiądz był? Konno sobie pojeździł?
Niestety nie. Od roku nie siedziałem na koniu (uśmiech), czego bardzo żałuję. Nie mam na to czasu. Muszę te zaległości nadrobić.
Przez te pierwsze miesiące posługi we Wrocławiu, co Księdza arcybiskupa zdziwiło? Zaskoczyło?
Pełen kościół studentów na inauguracji roku akademickiego. Zrobiła na mnie wrażenie ich niezwykła kultura – kilku studentów przyszło po mnie do rezydencji, towarzyszyli mi w pieszej wędrówce do kościoła na Piasku, dzięki czemu mogliśmy po drodze porozmawiać. Nigdy wcześniej mnie nic takiego nie spotkało, nic tak miłego ze strony młodych ludzi.

Jakie zmiany – te bardziej drastyczne, i te kosmetyczne – poczynił Ksiądz w archidiecezji?
Takie zmiany zostaną poczynione w czerwcu przyszłego roku.

Czemu akurat w czerwcu?
Bo to jest okres zmian w Kościele – wikariusze przechodzą na inne parafie, niektórzy proboszczowie odchodzą na emeryturę, mianuje się nowych i od 1 lipca obejmują oni nowe placówki. Taki jest tutaj zwyczaj i ja go szanuję.

Wydawało mi się, że tuż po przyjściu Księdza do Wrocławia, już w wakacje, było sporo roszad personalnych w parafiach.
To były zmiany mojego poprzednika, księdza arcybiskupa Mariana Gołębiewskiego, i ja te zmiany uszanowałem. Na moje przyjdzie czas w czerwcu. W tej chwili szukam ludzi na odpowiednie stanowiska, przyglądam się ich pracy. Nie chcę dokonywać zmian dla samych zmian. Trzeba coś zmieniać tylko wtedy, gdy to wyjdzie na lepsze. Bardzo wsłuchuję się w głosy wiernych, na przykład co mówią o swoich duszpasterzach.

Zmiany będą też dotyczyły biskupów pomocniczych?
W tej chwili mam do dyspozycji biskupa pomocniczego Andrzeja Siemieniewskiego, pomaga mi też mój poprzednik – arcybiskup Marian, który chce się włączać w posługę bierzmowań, z czego się bardzo cieszę. Dla kardynała Henryka Gulbinowicza też jest zielone światło – gdziekolwiek go zapraszają, nie mam nic przeciwko, żeby tam pojechał.

Będzie jakiś nowy biskup pomocniczy?
Będę się oczywiście o to starał, tylko potrzebuję jeszcze czasu. Dobrze, że nie muszę niczego robić w pośpiechu, że mam czas – muszę coraz więcej księży poznać i to mi się udaje. Zaczynam się spotykać z księżmi w dekanatach, a jest ich 33, jeżdżę do nich. Na miejscu mówią mi o swoich problemach, o problemach wiernych – to też mi daje głębsze poznanie pracy duszpasterskiej na Dolnym Śląsku.

Planuje Ksiądz Arcybiskup zmiany w udzielaniu sakramentów?
Chcę wprowadzić jedną zmianę dotycząca Pierwszej Komunii Świętej. Można się spodziewać mojej zgody na wczesną komunię świętą.

Co to znaczy?Jeśli rodzice dziecka będą sobie tego życzyli, to ich dziecko po wcześniejszym przygotowaniu będzie mogło przystąpić do pierwszej komunii wcześniej aniżeli w drugiej czy obecnie trzeciej klasie szkoły podstawowej. Takie tradycje są w innych regionach Polski, tutaj tego nie było.

Czyli do komunii będą mogły przystępować nie tylko dzieci ośmioletnie, ale i siedmioletnie, sześcioletnie?
Dopuszczone do komunii zostaną dzieci między 5. a 7. rokiem życia. Ale warunkiem takiego dopuszczenia jest dobre przygotowanie dziecka. To nakłada na rodziców dodatkowe obowiązki. Ale są tacy rodzice, zwykle członkowie ruchów i stowarzyszeń katolickich, którzy mnie o możliwość wcześniejszego posłania swojego dziecka do komunii prosili i którzy zobowiązali się do troski o dobre przygotowanie swojego dziecka.

Niektórzy biskupi twierdzą jednak, że należałoby oddalić wiek, kiedy będzie można przystąpić do tego sakramentu.
Są różne opinie. Ja jednak będę wyrażał taką zgodę, jak zapowiedziałem.

A propos sakramentów. Papież Franciszek stwierdził, że księża nie powinni brać opłat za chrzty, pogrzeby, śluby...Musimy zdawać sobie sprawę z sytuacji, w jakiej funkcjonuje polski Kościół. Inaczej niż w Niemczech, Austrii Hiszpanii, Czechach czy we Włoszech, gdzie księża otrzymują pensję z tytułu pełnienia swych funkcji duszpasterskich, polscy duchowni z zasady utrzymują się wyłącznie z dobrowolnych ofiar wiernych. Ofiary, które składają wierni przy okazji sprawowania chrztu, małżeństwa czy pogrzebu, to tzw. iura stolae. Stanowią one źródło utrzymania plebanii, a zatem kuchni, ogrzewania, energii elektrycznej, mieszkania. Jeśli wierni nie składaliby takich ofiar, powstałby problem, skąd znaleźć środki na ten cel. Kiedy papież Franciszek mówi o tym, iż nie powinniśmy żądać ofiar przy okazji sprawowania sakramentów, nacisk pada na ich dobrowolność. Nie do przyjęcia jest – choć zapewne czasem może się zdarzyć – by ksiądz ustalał wysokość ofiar lub by w przypadku ubóstwa proszących straszył ich odmówieniem udzielenia sakramentu. W moim przekonaniu papież dotknął rzeczy bardzo istotnej. Nie stwierdził, że wierni są zwolnieni z obowiązku utrzymania swoich pasterzy. Piąte przykazanie kościelne mówi, iż „wierni mają obowiązek utrzymania Kościoła”. Papież zwrócił tylko uwagę, iż także materialna odpowiedzialność wiernych za Kościół nie powinna być odgórnie przez proboszcza egzekwowana czy ściśle rozliczana. Zatracić bowiem może wtedy ten istotny walor dobrowolności.

Wiele osób mówi, że nie stać ich nawet na „co łaska” za ślub, za pogrzeb. Co wtedy?
Zasada jest prosta: Ksiądz nie może odmówić udzielenia sakramentu tylko dlatego, że wiernych nie stać na to, by złożyć przy tej okazji jakąkolwiek ofiarę.

Papież Franciszek zapowiedział na przyszły rok III Synod Powszechny. Ma być na nim poruszona sprawa dopuszczenia do sakramentów rozwodników. Co Ksiądz o tym sądzi?Nie wiem, jakie będą rozstrzygnięcia synodu, ale rzeczywiście to jest wielka boleść Kościoła, ciągłe zmaganie się z tym, jak tych ludzi przygarnąć, przyciągnąć. Wielu z nich autentycznie cierpi z tego powodu, że nie mogą przystępować do sakramentów. Kościół znajduje różne formuły włączenia ich do wspólnoty.

Jakie?
Na przykład w starszym wieku, kiedy zobowiązują się, do tego, że będą żyli ze sobą jak brat i siostra, to dopuszcza się ich do sakramentów. Myślę, że jest akurat dobry czas, żeby poruszyć ten temat, poddać go dyskusji. Ojciec Święty daje dobry sygnał, żeby zastanowić się, jak tym ludziom dopomóc w ich osobistym dramacie. Bo czasem są osobami bardzo głęboko wierzącymi i przez rozwód pozbawieni są pełnego udziału w Eucharystii, bo nie mogą przyjmować komunii świętej. Cały świat będzie się z uwagą przyglądał obradom tego synodu.

Kościół chce takimi gestami otworzyć się bardziej na ludzi, przyciągnąć ich, w niektórych przypadkach zatrzymać przy sobie?Główny cel to jest dobro wiernych.

Ostatnio w Polsce to „dobro wiernych” zostało mocno nadszarpnięte, tak samo jak autorytet Kościoła. Chodzi mi o przypadki pedofilii wśród księży. Na Dolnym Śląsku, w Księdza archidiecezji, też było głośno o duszpasterzu z miejscowości pod Strzelinem, który mimo wyroku skazującego za pedofilię, nadal pracował jako ksiądz. Ksiądz Arcybiskup zareagował bardzo szybko i odwołał go z pełnionej funkcji.W takich sprawach trzeba bardzo szybko reagować. Nie mogłem postąpić inaczej.

Znalazł się Ksiądz w bardzo trudnej sytuacji.
Tak, bo na „dzień dobry”, na wejście, musiałem zajmować się taką sprawą. Ale mam nadzieję, że było w tym przypadku widać moją determinację, bo nie tłumaczyłem się tym, że dopiero zaczynam. Jestem przekonany, że trzeba reagować, i to szybko. Zgodnie ze wskazaniami Stolicy Apostolskiej.

Co Ksiądz czuje, gdy słyszy o takich przypadkach?
Bardzo mnie boli serce, gdy dowiaduję się o czymś takim. Dla mnie najważniejsze jest dobro dzieci. Myślę o tym, co czują rodzice, którzy posyłają swoje dzieci do kościoła – i wiem bardzo dobrze, że oni muszą mieć stuprocentową, ba, nawet więcej niż stuprocentową pewność, że ich dzieciom nic ze strony duchownych nie grozi. Powtórzę raz jeszcze: muszą mieć taką pewność.
Zrobię wszystko, żeby odbudować też zaufanie do Kościoła, jeśli jest ono gdzieś nadszarpnięte. Nie mam przekonania, że robię coś nadzwyczajnego. Po prostu robię to, co powinien zrobić biskup.

Powołał Ksiądz specjalną komisję weryfikacyjną w sprawie przypadków oskarżeń księży o pedofilię. Na czym polega jej praca?Ona ma sprawdzać, czy któryś z księży w naszej archidiecezji był oskarżany o pedofilię, a jeżeli tak jest – to chcę mieć informacje, gdzie pracują tacy księża, na których zapadł wyrok skazujący. Chcę te sprawy mieć na biurku, żebym mógł odpowiednio zadziałać. Bo chcę wcześniej reagować, a nie dopiero po tym, jak przeczytam o nich artykuł w ga-zecie.

Chce Ksiądz mieć porządek w swoim domu.
Tak, chcę. Poza tym rozgłos, pisanie o tych trudnych dla Kościoła sprawach, jeśli jest brak reakcji, utrwala negatywny obraz Kocioła. Mało tego – tworzy się atmosferę, w której można każdego księdza spotkanego na ulicy obrazić, zwyzywać. Robię ten porządek również dla dobra tych wszystkich księży, którzy rzetelnie, wspaniale pracują i też się domagają, żeby biskup reagował, żeby oni na katechezie, na ulicy, w szkole nie byli obrażani. A zdarzają się takie przypadki.

Mówił Ksiądz na początku o tym kościele pełnym młodych ludzi. Ale z roku na rok, też przez tą negatywną atmosferę, tych młodych ubywa. Jaki ma Ksiądz pomysł, żeby ich zatrzymać?Nie ma na to recepty. Gdyby tak było, to kościoły każdego dnia pękałyby w szwach. Nie ma innej drogi, jak wyjście do tych młodych ludzi. Pan Jezus też zapraszał, żeby pójść za Nim i też mu się nie do końca wszystko udawało. Bo to nasze zaproszenie spotyka się zawsze z wolnością drugiej strony, drugiego człowieka, który po prostu może powiedzieć „nie” i nawet nie musi tego uzasadniać. Po prostu „nie” i koniec. Ale cały czas będziemy starali się wychodzić jeszcze bardziej do ludzi, zdynamizować duszpasterstwa akademickie, sięgać po nowe metody...

Już Kościół zaczął sięgać po metody bardzo nowoczesne: jest obecny na Facebooku, na bilboardach, na stronach internetowych. Jeden z wrocławskich księży ewangelizuje – rapując. Ba. Nawet wydał płytę.
Do młodzieży trzeba mówić takim językiem, jakim młodzież się posługuje. Stąd też i Facebook, stąd ten rap. Muzyką można zdziałać wiele dobrego: sam mam doświadczenie z organizowaniem koncertów „Stróże poranka”. Zapraszaliśmy do występów zespoły, które w swoich piosenkach mówią o wierze i wartościach chrześcijańskich – niekoniecznie epatując w każdym tytule piosenki słowami „Jezus”, „Bóg”. Chciałbym, już w przyszłym roku, coś takiego zorganizować we Wrocławiu. A muzyka jest takim językiem, którym możemy dotrzeć do młodych. Już rozmawiałem na temat takiego koncertu z władzami miasta – dopytywałem się, gdzie można by go zorganizować, bo niekoniecznie to musi być w kościele. Raczej taki koncert powinien być plenerze. No i musi być przy okazji dobra zabawa.

Skoro już jesteśmy przy sprawach kulturalnych. Zbliża się 2016 rok – Wrocław będzie Europejską Stolica Kultury. Czy Kościół będzie się jakoś angażował w ESK?Oczywiście, że będziemy chcieli pochwalić się swoim dziedzictwem, tym co mamy w Kościele najcenniejszego. Kościół powienien pokazać chrześcijańskie korzenie kultury. Dlatego podjęliśmy rozmowy z władzami Wrocławia w sprawie ESK.

To prawda, że pojawiły się plany zaproszenia papieża Franciszka do odwiedzenia Wrocławia w 2016 rok – w tym samym czasie, kiedy będzie na Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie?Są czynione przygotowania, żeby go zaprosić.

Jakie przygotowania?
Szukamy poparcia dla tej myśli: i ze strony naszego Episkopatu, ale i ze strony Rzymu. To jest na razie ten etap.
To może tak trochę konkretniej proszę...
Istnieje komitet, który organizuje wizyty papieża. Chodzi o to, aby przekonać członków komitetu organizacyjnego do naszego pomysłu i pokazać, że Wrocław ma ważne powody, żeby Ojciec Święty do nas przyjechał.

Jakie to są powody? Jakich argumentów Ksiądz Arcybiskup używa?
Pierwszy powód jest taki, że Wrocław w 2016 jest Europejską Stolicą Kultury. I że Kościoła nie może zabraknąć w tych obchodach, że musimy być mocno obecni w ESK. Naszym zdaniem to bardzo silny argument. Drugi powód – w 2015, co prawda rok wcześniej, ale jest rocznica wystosowania Listu biskupów polskich do biskupów niemieckich, ze słynnym zdaniem kardynała Bolesława Kominka „Przepraszamy i prosimy o wybaczenie”. A to było, i nadal jest, ważne wydarzenie, o szerokim, europejskim wymiarze. Pokazujemy, przypominamy, że Wrocław jest mocno związany z tym wydarzeniem. Pomysłów mam wiele, nie chcę wszystkich zdradzać...

Udało się Księdzu Arcybiskupowi poczynić jakieś pierwsze kroki?
Tak. Już udało mi się przekonać do pomysłu zaproszenia papieża do Wrocławia i nuncjusza apostolskiego w Polsce, i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Myślę, że teraz trzeba się tylko wybrać do Rzymu z oficjalnym zaproszeniem.

To kiedy Ksiądz leci do Rzymu z tym zaproszeniem?
Najważniejsze, że cała machina przygotowań już ruszyła. Robimy to wszystko pełni nadziei, ale równocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, że te szanse nie są aż tak duże, bo obecność Ojca Świętego na tegorocznych Światowych Dniach Młodzieży pokazała, że on, aby nie umniejszyć znaczenia tego właśnie wydarzenia, przyjechał właściwie tylko do tego miejsca spotkania z młodzieżą. A jeśli już gdzieś pojechał dalej, to te podróże miały charakter bardziej prywatny. Należy się spodziewać, że w Polsce będzie tak samo. Poza tym pewnie i Warszawa, jako stolica, będzie zabiegała, żeby ją odwiedził. I Poznań się stara o jego przyjazd – na rocznicę chrztu Polski. Jasna Góra też by chciała gościć papieża.

No i Wrocław też by chciał...
Chciałby, ale co zrobi Ojciec Święty, to trudno przewidzieć, choć trzeba powiedzieć, że on bardzo często potrafi swoją decyzją zaskoczyć...

Miejmy nadzieję, że nas zaskoczy bardzo pozytywnie i zjawi się w 2016 we Wrocławiu.
Bardzo bym chciał, żeby przyleciał do nas na choćby bardzo krótkie spotkanie. Najważniejsze dla mnie jest na razie to, że z każdej strony zyskuję poparcie dla tego pomysłu. Nikt mi jeszcze nie odradzał. Myślę, że nawet, gdyby się nie udało zorganizować jego przyjazdu w 2016 roku, to niech papież Franciszek zobaczy, niech wie, że go chcemy tu we Wrocławiu, na Dolnym Śląsku, że go serdecznie zapraszamy. W te zaproszenie włączają się też władze Wrocławia. To jest bardzo przyjemne, że nie zabiegają o to sami duchowni. Jestem już po rozmowach, po spotkaniach z władzami miasta, i chcemy wystosować wspólne zaproszenie.

To kiedy to zaproszenie zostanie zawiezione do papieża Franciszka?
Za miesiąc, góra do dwóch miesięcy.

Rozmawiał Robert Migdał

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dj

i nie wracaj

Dodaj ogłoszenie