Ararat - Śląsk 2:4. Dużo strzałów, kilku rannych. Śląsk wygrał ormiańską bitwę z Araratem (WYNIK, RELACJA 22.07, Liga Kobnferencji)

Jakub Guder
Jakub Guder
fot. Pączkowska
ARARAT ERYWAŃ - ŚLĄSK 2:4 (WYNIK 22.07, RELACJA). Tak jak się spodziewaliśmy - Śląsk stoczył w Armenii prawdziwą wojnę, ale ostatecznie wygrał z Araratem Erywań 4:2. Rewanż za tydzień.

Wyprawy Śląska do Armenii można było obawiać się z kilku powodów. Rywal - to jedno. Drugim problemem miała być pogoda, ale okazało się, że w Giumri - gdzie rozgrywano mecz - aura była lepsza niż wcześniej w estońskiej Parnawie.

Trener Jacek Magiera mocno składem, bo na mecz z Araratem wystawił dwóch napastników (Exposito - Piasecki). Zmienił też ustawienie obrony, bo do tej pory preferował formację z trzema stoperami. W czwartek zdecydował się na dwójkę środkowych obrońców oraz Janasika i Stigleca na bokach. Na ławce usiedli zatem Waldemar Sobota i Mateusz Praszelik. Kontuzja wyeliminowała Marka Tamasa.

Gospodarze od pierwszych minut grali tak, jak można było się tego spodziewać. Po przejęciu piłki każde podanie szukało z przodu szybkich Debele i Kone. Pierwszy groźny strzał na bramkę oddał ten pierwszy - trafił w boczną siatkę. W odpowiedzi przed świetną okazją stanął Robert Pich i chociaż było w tym wszystkim trochę przypadku, to jednak - gdyby nie dobra interwencja bramkarza - WKS prowadziłby 1:0.

Optycznie groźniejszy wydawał się Ararat. Wrocławianie byli dość niedokładni, ale na szczęście to oni otworzyli wynik tego spotkania. W 20 min gola strzelił Wojciech Golla, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego Krzysztofa Mączyńskiego.

Wydawało się, że ta bramka ostudzi zapędy miejscowych, ale ledwie pięć minut później mogło paść wyrównanie. W krótkim czasie dwa razy spóźnił się Stiglec - raz jednak kapitalnie interweniował Szromnik, a strzał Bravo poleciał nad poprzeczką.

Im dłużej trwał mecz, tym Ormianie częściej tracili panowanie nad sobą. Zaczęło się od dyskusji, a potem pojawiły się ostre faule. W kilka minut żółte kartki dostali Kone i Debele, a jeszcze przed przerwą taki sam kartonik zobaczył Malakyan.

Zanim jednak bułgarski sędzia Popov zaprosił zawodników na pauzę, to obie drużyny mogły jeszcze coś ustrzelić. Sytuacji sam na sam nie nie wykorzystał Piasecki. W 40 min piłkę z nogi napastnika ściągnął po dośrodkowaniu Bravo Lewkot.

Początek drugiej połowy to było mocne uderzenie z obu stron. W 49 min wyrównał Juan Bravo. Po wrzutce z rzutu rożnego źle do piłki wyszedł Szromnik i wykorzystał to obrońca Araratu. Na szczęście kilkadziesiąt sekund później Śląsk wyrównał. Na lewą stronę zbiegł Erik Exposito, który górą podał na długi słupek. Tam obrońcę przeskoczył Fabian Piasecki i mieliśmy 2:1 dla WKS-u.

Mecz zrobił się bardzo ciekawy. Jedna i druga drużyna chciały strzelić kolejną bramkę. Wydawało się nawet, że to goście zaczynają kontrolować sytuacje. Gdy w 70 min po indywidualnej akcji na 3:1 trafił Robert Pich, myśleliśmy, że mecz jest zamknięty. Niestety - nie był.

Zespół z Erywania wciąż miał wiarę. Na dodatek Magiera zaczął tracić żołnierzy - z powodu kontuzji zeszli Janasik i Mączyński. Tymczasem Ararat coraz mocniej nacierał niesiony dopingiem miejscowych kibiców, którzy zorientowali się, że można tu coś jeszcze ugrać.

Gospodarze dopięli swego - straty zmniejszył Hakobyan, ale zaczęło się od karygodnej postawy Victora Garcii, który zamiast gonić rywala przy linii bocznej, stanął i liczył na to, że piłka wyjdzie na aut. Nie wyszła, a chwilę potem padł gol.

Wrocławianie się cofnęli, zaczęła się momentami rozpaczliwa obrona, ale na szczęście ostatni głos należał do polskiej drużyny. Znów świetnie asystował Exposito, a szczupakiem wynik ustalił świetny w czwartek Pich.

Ararat Erywań 2 (0)

Śląsk Wrocław 4 (1)

Bramki: Bravo 49, Hakobyan 84 - Golla 20, Piasecki 50, Pich 70, 90+1

Ararat: Ermakov - Margaryan, Mkoyan, Prljevic, Bravol (81. Robert Hakobyan), Muradyan, Pobulić (71. Stanojevic) - Malakyanl (61. Razmik Hakobyan), Deblél (71. Silue), Arakelyan (61. Manoyan) - Konel.

Śląsk: Szromnikl - Stiglecl, Gollal, Lewkotl, Janasik (74. Janasik) - Garcia, Makowski, Mączyński (81. Schwarz), Pich - Piasecki (66. Sobota), Exposito.

Sędziował: Nikola Popov (Bułgaria)

Tokio Flesz

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Dobry w upale mecz Śląska. Szybkie przechodzenie do ataku i sporo oddanych strzałów z dalszej odległości. Niepotrzebnie stracony drugi gol po nie wybiciu piłki na środku boiska. Pojawiło się też pytanie czy Putnocky nie powinien wrócić do bramki.
Dodaj ogłoszenie