Ararat Erywań - Śląsk Wrocław. Upał, wysokość i murawa - Śląsk Wrocław nastawia się na ciężki bój

Piotr Janas
Piotr Janas
Ararat Erywań - Śląsk Wrocław
Ararat Erywań - Śląsk Wrocław Fot. Krystyna Pączkowska/slaskwroclaw.pl
Ararat Erywań - Śląsk Wrocław. W czwartek o godz. 15 czasu polskiego Śląsk Wrocław zmierzy się z Araratem Erywań w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji. Spotkanie to zostanie rozegrane w ormiańskim mieście Giumri, leżącym 1500 metrów nad poziomem morza. Temperatura w trakcie meczu może sięgać 30 stopni Celsjusza.

Ararat Erywań - Śląsk Wrocław

Nie bez problemów piłkarze Śląska Wrocław dotarli do Giumri. Wprawdzie trener Jacek Magiera może już liczyć na Konrada Poprawę, Łukasza Bejgera i Diogo Verdascę, ale z powodów proceduralnych (problemy z wizą) wypadł Lubambo Musonda. Na liście piłkarzy zgłoszonych do II rudny nie ma także Kacpra Radkowskiego.

We wtorek pojawiały się sprzeczne informacje co do występu Bejgera. Ostatecznie obrońca poleciał do Erywania, a w środę rano PZPN zatwierdził go do gry i teoretycznie może wyjść na boisko. Sęk w tym, że przez 1,5 miesiąca zmagał się z urazem kolana i praktycznie nie grał w sparingach. Zgłoszony został także Szymon Krocz, lecz został w Polsce i zagrał w sparingu rezerw z drugą drużyną Górnika Zabrze (Śląsk wygrał aż 9:0).

Uwagę zwraca brak pozyskanego po pierwszym meczu z Paide Linnameeskond Caye Quintany. Hiszpan, który miał zastąpić swojego rodaka Erika Expósito, najwyraźniej nie jest optymalnie przygotowany, choć we wspomnianym meczu kontrolnym z Górnikiem II Zabrze ustrzelił hat-tricka. Na jego niekorzyść może działać też fakt, że trener Jacek Magiera preferuje ustawienie z jednym napastnikiem, a przenosiny Expósito do AEK-u Ateny upadły, gdyż Grecy zakontraktowali innego snajpera.

Ararat Erywań na co dzień rozgrywa swoje mecze na Stadionie Republikańskim w stolicy Armenii, ale współdzieli go z kilkoma innymi drużynami, dlatego we wczesnej fazie eliminacji europejskich pucharów korzysta z obiektu leżącego w oddalonym o 120 kilometrów mieście Giumri.

Problem w tym, że samo miasto usytuowane jest 1500 metrów nad poziomem morza i choć i tak jest tam znacznie chłodniej niż w samym Erywaniu o tej porze, to prognozy nie są zbyt optymistyczne. W trakcie meczu temperatura może sięgnąć 30 stopni Celsjusza, niewykluczone są także burze.

- Upał daje się we znaki. Trudno się tu porusza, a co dopiero biega i trenuje - powiedział nam w środę rano będący na miejscu dyrektor sportowy Śląska Wrocław Dariusz Sztylka.

Temperatura i wysokość to niejedyna przeszkoda. Pomocnik Araratu David Manoyan w rozmowie z portalem SLASKnet.com zwraca także uwagę na murawę. Jego zdaniem nawierzchnia pomogła jego drużynie wyeliminować węgierski Fehervar w I rundzie (na Węgrzech był remis 1:1, a w Armenii Ararat wygrał 2:0).

- Murawa była diametralnie inna w obu meczach. Na Węgrzech piłka toczyła się szybko, a tutaj trawa jest wysoka i tępa, co utrudnia grę w ataku pozycyjnym, gdy trzeba grać szybkimi podaniami po ziemi. Fehervar miał środkowych defensywnych pomocników, którzy często grają silne prostopadłe podania, a w tych warunkach nie mogli wykorzystywać tego atutu. Tak samo jak w przypadku wyboru stadionu - to też nie nasze celowe działanie, po prostu tak to tutaj wygląda - powiedział SLASKnetowi pomocnik, który w swej karierze zaliczył półroczny epizod w pierwszoligowej Sandecji Nowy Sącz.

Trener Araratu Vardan Bichakchczyan był powściągliwy na przedmeczowej konferencji prasowej. Nie chciał zdradzać planu na starcie ze Śląskiem, tylko mówił, że to silna drużyna, porównywalna do Fehervaru, a szanse na awans ocenia 50 na 50. Najważniejsze było to, co powiedział o najgroźniejszym piłkarzu w swojej talii, napastniku Sergesie Déblé. Iworyjczyk wrócił do ligi ormiańskiej po występach w duńskiej ekstraklasie i Chinach, ale nie jest jeszcze optymalnie przygotowany.

- Nie da się nadrobić zaległości fizycznych w tak krótkim czasie. Jeśli za bardzo się pospieszymy, to narazimy go na odniesienie kontuzji. Z Fehervarem grał po kilkadziesiąt minut, pracujemy nad tym, by ze Śląskiem mógł zagrać więcej. Déblé to profesjonalista, ale dla mnie najważniejsza jest postawa całej drużyny - zaznaczył Bichakchczyan.

Szkoleniowiec WKS-u także nie wdawał się w szczegóły, jeśli chodzi o taktykę na spotkanie ze zdobywcami pucharu Armenii. Wyjaśnił natomiast, dlaczego jego drużyna już we wtorek wylądowała w Erywaniu.

- Wiedzieliśmy, że musimy zadbać o każdy detal. Przyjechaliśmy we wtorek, żeby ta podróż nie miała wpływu na naszą formę. Warunki są takie, jakie są. Nie zwalnia nas to z obowiązku dobrego przygotowania. Naszym celem jest awans i gra co trzy dni, oby aż do grudnia - powiedział Magiera jasno dając do zrozumienia, że Śląsk celuje nie tylko w wyeliminowanie Araratu, ale w fazę grupową Ligi Konferencji.

Głos zabrał także prawy wahadłowy „Wojskowych” Patryk Janasik, który w rewanżowym meczu z Paide strzelił bramkę.

- Liczby są ważne. W pierwszym meczu miałem asystę, potem strzeliłem bramkę. Czuję, że łapię formę. Z meczu na mecz jestem coraz pewniejszy. Liczę, że może z Araratem też coś wpadnie - uśmiechał się Janasik.

Ararat Erywań - Śląsk Wrocław: Gdzie oglądać, gdzie w tv, transmisja na żywo online

Spotkanie Ararat - Śląsk rozpocznie się o godz. 15 czasu polskiego (17 czasu lokalnego) i będzie transmitowane na kodowanym kanale Polsat Sport, a także na platformie Ipla TV.

Tokio Flesz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie