Andrzej Gołota: Co bym zmienił w swojej karierze? Więcej bym spał

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Gołota: Po walce z Nicholsonem chcę zostać menedżerem. Muszę tylko znaleźć pięściarza, który będzie chciał, żebym się nim zajął
Gołota: Po walce z Nicholsonem chcę zostać menedżerem. Muszę tylko znaleźć pięściarza, który będzie chciał, żebym się nim zajął fot. Bartek Syta / Polskapresse
25 października w Częstochowie Andrzej Gołota pożegna się z kibicami pokazową walką. Czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata zmierzy się z Danellem Nicholsonem.

Jest Pan uzależniony od boksu? Wciąż Pan wraca na ring...
Przede mną naprawdę już ostatnia walka. Tak twierdzi żona, Marcin [Najman, pomysłodawca i promotor pożegnalnej walki Gołoty z Danel-lem Nicholsonem - red.] też.

Żona spokojniej do tego podchodzi, bo to walka pokazowa, czy sugeruje, żeby może zmienił Pan zdanie?
Żona mówi tak: weź się uspokój, nie wygłupiaj się, kurczę blade. Ale to Mariola była bardziej zainteresowana tą walką. Bo ja nie miałem ostatniej walki. Nie było takiego, wiecie, prawdziwego pożegnania.

Wszyscy mówią, że to ostatnia walka, ale Pan tego otwarcie jeszcze nie powiedział.
Słuchajcie, trzeba skończyć ten nierówny pojedynek z czasem. W moim wieku takich rzeczy nie powinno się już robić, przecież mam już 46 lat. To już ostatni wybryk natury w moim wykonaniu. (śmiech)

Bernard Hopkins ma 49 lat i doskonale sobie radzi.
Ale on jest mistrzem. Jakbym był mistrzem, tobym walczył do sześćdziesiątki. On ma takie warunki, że wciąż to robi. I patrzcie, jak to robi! To jest ciekawe, co?

Walka z Nicholsonem niby ma być pokazowa, cztery rundy bez werdyktu sędziowskiego. Ale Pan podobno bardzo poważnie się do niej przygotowuje.
Ale jak on poważnie do niej podchodzi! Jak go widziałem jakiś czas temu, to wyglądał... no, może nie jakby był w ciąży, ale śmiesznie. A teraz? Trzy minuty temu spotkaliśmy się w TVP na planie programu "Świat się kręci", i już nie wygląda zabawnie. Jak go zobaczyłem, to wszystkie moje czujniki zawirowały, także będzie ciekawie. Czuję, że będzie z tego coś dużego.

Pan też nie wygląda śmiesznie...
Jak nie? Sweterek byle jaki, taki, wiecie, dresik.

Ale widać, że Pan trenuje. Sylwetka prawie jak za dawnych lat.
Chcę się dobrze pokazać. Głaskać się w ringu nie będziemy. Tylko jest taki numer, że te nasze rękawice, w których będziemy walczyć, to są duże rękawice. Nie da się nimi zrobić jakiejś wielkiej krzywdy. Sam jestem ciekawy tej walki.

Nad czym Pan najwięcej pracuje?
Głównie nad wytrzymałością. Teraz już odpoczywam.

Z lewą ręką jest dobrze? Podobno czuje się Pan najlepiej od lat, ale przed walkami z Adamkiem czy Saletą słyszeliśmy to samo.
Ona była strasznie skaleczona w wypadku samochodowym w 1999 roku. Teraz już niby nie ma tego problemu, ale wiecie, czegoś brakuje. Wiek i tak dalej... To złożona sprawa.

Z kontuzjowaną ręką walczył Pan 14 razy. W tym z Chrisem Byrdem i Johnem Ruizem. Według ekspertów wygrał Pan oba starcia, ale sędziowie punktowali inaczej i tylko dlatego nigdy nie został Pan mistrzem świata.
Szkoda, że nie wygrałem z tym trzecim... z Brewsterem. Jakbym wygrał, to też zostałbym mistrzem, WBO...

Jak Pan to robił, że mimo kontuzji dawał takie dobre walki?
Zawsze mogło być lepiej. Gdyby coś się zdarzyło, to byłoby inaczej. Gdybym się urodził dwa dni wcześniej albo zjadł coś innego, to mogło zdarzyć się coś lepszego. Tak było, i co zrobić?

Pan czegoś żałuje w swojej karierze?
Dłużej bym spał czasami. (śmiech) Wszystko można by zrobić inaczej, ale jest jak jest.

Mike Tyson powiedział, że tak jak jego skrzywdzili i wykorzystali różni ludzie, to tak samo było z Panem. Zgadza się Pan z nim?
On dał się wykorzystać. Co zrobić, to był jego wybór. Tak samo jak mój. Sam sobie robisz krzywdę, jak dajesz komuś decydować o twoich losach. Zawsze się znajdzie ktoś, kto wykorzysta twoje słabości, żeby na tym zarobić. Nie ma ideałów. I całe szczęście. (śmiech)

Co Pan planuje po walce z Nicholsonem?
Wiecie co, myślałem, żeby zostać menedżerem bokserskim. Ale muszę znaleźć najpierw osobę, która by chciała boksować. Wtedy zacznę coś robić w tym kierunku. Znam tę dyscyplinę od podszewki niemalże. Także mógłbym pomóc.

Myśli Pan o tym, żeby wrócić do Polski i tu działać, może otworzyć własny gym, czy zostanie Pan w Stanach?
Kiedy ma się już niemalże dorosłe dzieci, wkraczające w ten wiek, gdy starają się usamodzielnić, to trzeba im troszeczkę pomóc. Za jakieś 20 lat zobaczymy. Wiecie, serce ciągnie z powrotem do Polski. Fakt, to zupełnie inny kraj niż 25 lat temu, jest inaczej, ale serce tu nadal jest.

Co jakiś czas bywa Pan w kraju, jak Polska się w Panach oczach zmieniła?
Jest zdecydowana poprawa. Zauważyłem u ludzi, że chcą pracować. Dążyć do lepszego bytu. Kiedyś wiele osób bazowało na systemie, prawda? Kartki, talony i tak dalej. Teraz po prostu ludzie myślą, czego chcą w życiu, jak zarobić i na co wydać pieniądze. To są zupełnie inne szanse. Lepsze.

Był czas, żeby odwiedzić stare kąty?
(śmiech) Wiecie, tych starych kątów już nie ma. To jest najgorsze. Tych ulic, podwórek już nie ma, wszystko się pozmieniało.

Co Pan myśli o polskim boksie? Krzysztof Włodarczyk stracił w Moskwie mistrzowski pas, Paweł Kołodziej padł po pierwszym mocnym ciosie Denisa Lebiediewa. Jest jakaś nadzieja?
Mniej jest bokserów. Mało klubów ma sekcje bokserskie. Nawet Legia w tej sekcji niemal dogorywa. Szkoda. Trzeba znaleźć jakiś sposób na poprawę tej sytuacji. Zainwestować pieniądze w rozwój młodych zawodników. Dopóki tego nie będzie, nie ma szans na polepszenie sytuacji.

W polskim boksie widzi Pan kogoś, kto może zostać mistrzem świata? Może Andrzej Fonfara, który tak jak Pan szybko wyjechał do USA i robi tam karierę?
Andrzej próbuje i oby mu się udało, życzę mu jak najlepiej. Każdy jest kowalem własnego losu, ale czy mu się uda? Czy w ogóle teraz ktoś taki jest? Jak będzie, to może go zauważę. Na razie nie widzę.

Niedługo będzie walka Tomasza Adamka z Arturem Szpilką. Doświadczenie wygra z młodością?
Nie wiem, nie czekam na tę walkę. Kiedy ona jest?

8 listopada.
Przepraszam, ale wyjeżdżam. (śmiech) Ta walka mnie nie pociąga. Będzie ciekawa, bo Szpilka jest leworęcznym zawodnikiem, a Adamek miał z takimi problemy. Ciekawe, jak to będzie wyglądało. Może kiedyś zobaczę jakiś skrót.

Najmilszy moment z Pana kariery, który będzie Pan wspominał?
Nie można żyć wspomnieniami. Trzeba łapać świat taki, jaki jest. Idzie fajna dziewczyna, to trzeba atakować. Szczerze mówiąc, nie ma takiej walki. To już jest przeszłość. Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr.

Tomasz Biliński, Tomasz Dębek
Rozmowa przeprowadzona przy okazji nagrania programu "Świat się kręci"

Wideo

Materiał oryginalny: Andrzej Gołota: Co bym zmienił w swojej karierze? Więcej bym spał - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jan Gramczyk

No tęskni mu się, ale dobrze że to już pożegnalna walka, niech odejdzie z glowa do góry, albo z myślą ze powinien zająć sie juz czymś innym, w końcu był dobry, a teraz ma juz po prostu swoje lata. Dobry odcinek Świat się kręci, poza tym :)

Dodaj ogłoszenie