"Amok" - to zdarzyło się naprawdę. Wrocławski więzień sprzedał życiorys filmowcom

Marcin Rybak
Marcin Rybak
Krystian B. napisał książkę pt. "Amok" Janusz Wójtowicz
Film "Amok" oparty na prawdziwych wydarzeniach toczących się we Wrocławiu można dziś wieczorem zobaczyć w TVN. Opowiada jedną z najsłynniejszych wrocławskich spraw kryminalnych, relacjonowaną w mediach całego świata. "Amok" powstał, bo skazany za morderstwo Krystian B. sprzedał filmowcom prawa do nakręcenia historii swojego życia. Ta transakcja znów zaprowadziła go na ławę oskarżonych. Proces trwa. W przyszłą środę kolejna rozprawa.

„Amok” to tytuł książki Krystiana B. Zanim ukazała się drukiem, była blogiem internetowym. Są w niej fragmenty odnoszące się do zbrodni, m. in. opis zabójstwa. Na tego bloga trafili policjanci kryminalni z wrocławskiej komendy wojewódzkiej, zajmujący się niewyjaśnioną zbrodnią z 2000 roku. Ciało wrocławskiego przedsiębiorcy zostało znalezione w Odrze niedaleko Głogowa. Przez kilka lat nie było wiadomo kompletnie nic o sprawcy, ani o motywie.

Amok - kliknij i przeczytaj więcej o sprawie

Wreszcie policjanci złapali jakiś trop. Krystian B. sprzedał na Allegro telefon komórkowy. Oskarżenie powie potem, że to telefon zrabowany ofierze. On nigdy tej tezy nie zaakceptuje. Potem był blog – książka. Za sprawą „Amoku” historia tej zbrodni zrobiła zawrotną karierę. Choć w śledztwie znaczenie miała poboczne. Pojawiły się inne tropy – zwane przez fachowców „dowodami pośrednimi” inaczej mówiąc poszlakami. Pojawił się też motyw: zazdrość.

Ofiarą zbrodni był Dariusz J., wrocławski przedsiębiorca, którego Krystian B. podejrzewał o romans ze swoją byłą żoną. Sąd zgodził się z opinią prokuratury, że Krystian B. był chorobliwie zazdrosny o swoją byłą żonę. Zaplanował zbrodnię i uczestniczył w niej. Pomagali mu dwaj mężczyźni. Ale do dziś nie wiadomo, kim są.
Sprawa budzi wielkie emocje, a interesowały się nią media z całego świata. Amerykański tygodnik "The New Yorker" opublikował reportaż, a znany brytyjski scenarzysta pisze filmowy scenariusz o tej historii. Mówi się, że reżyserem obrazu może być sam Roman Polański.
Wszystko za sprawą "Amoku".

W 2009 roku zapadł prawomocny wyrok – 25 lat więzienia. Krystian B. wciąż go odsiaduje. Nigdy do winy się nie przyznał. Walczył o wznowienie postępowania. Sąd Najwyższy odrzucił jego wniosek w tej sprawie. Poparty korespondencją z producentem telefonów komórkowych. Takich jak ten sprzedany przez niego na Allegro.

Również w 2009 roku oskarżony sprzedał filmowcom prawo do historii swojego życia i do książki „Amok” za 112 tys. złotych. Ale wtedy nikt o tym nie wiedział. Zaliczkę – 2000 dolarów w przeliczeniu na złotówki przeszło 6,6 tys zł – dostał jeszcze w 2009 roku. Tymczasem z treści wyroku wynikało, że Krystian B. ma zapłacić rodzinie ofiary 11 tysięcy złotych. Zwrot kosztu adwokata, który ich reprezentował na procesie. Nie zapłacił wtedy ani później. W 2015 roku rodzice ofiary zbrodni poprosili komornika o wyegzekwowanie należnych im pieniędzy. Krystian B. oświadczył komornikowi, że nie ma pieniędzy i żadne od nikogo mu się nie należą. Dlatego właśnie dziś Krystian B. stoi przed sądem. Prokuratura zarzuca mu ukrywanie majątku przed wierzycielami i składanie fałszywych zeznań.

Gdzie jest Magda? Piętnastolatka z Wrocławia zniknęła bez śladu

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
Na zywo

Krystianie B po wyjsciu z pierdla zagrasz w roli glownej za darmo.

Dodaj ogłoszenie