Alkomaty dla górników

Grażyna Szyszka
Piotr Krzyżanowski
Przed zjazdem pod ziemię górnicy są sprawdzani alkomatem. Problem w tym, że strażnicy nie zawsze robią to w godny sposób.

Przed zjazdem do pracy pod ziemią, pracownicy KGHM poddawani są kontrolom trzeźwości. Robią to strażnicy zatrudnieni przez firmy zewnętrzne. Działanie miedziowej spółki jest chwalebne, bo chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, jakie skutki może nieść ze sobą dopuszczenie do pracy górnika pod wpływem alkoholu. Za kontrolowaniem trzeźwości są także związkowcy, ale dodają, że powinno się to odbywać w cywilizowany sposób. A z tym jest różnie.
- Górnicy skarżyli się, że są ganiani przez strażników, popychani, albo wyrywa się im zakładowe przepustki - mówi Leszek Hajdacki, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego. - Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Kiedy zwróciłem na to uwagę dyrektorowi kopalni, to w odpowiedzi usłyszałem, że lepiej mieć skargi co do kontroli, niż pijanych w zakładzie. Nie mam na to argumentów... - dodaje.
Hajdacki wylicza, że w 201 roku w kopalniach KGHM, w których pracuje około 4,5 tysiąca ludzi, przeprowadzono 55 tysięcy kontroli trzeźwości. - Żeby było jasne, uznaję zasadę: zero tolerancji dla alkoholu w pracy - dodaje. - Ale też zero tolerancji dla braku poszanowania ludzkiej godności. Nie można zatem ganiać ludzi, albo osaczać ich jak zwierzynę. Strażnicy sami przyznali, że wymaga się od nich przede wszystkim skuteczności. No to się starają - mówi związkowiec.
KGHM zatrudnia około 18 tysięcy osób. Według danych miedziowej spółki, w latach 2010-2014 kontrole wykazały stan nietrzeźwości lub po spożyciu alkoholu u 142 osób. Ostatecznie zwolniono 125 osób.
- Rzeczywiście kontroli jest sporo, ale w naszej ocenie ich pewność i nieuchronność z pewnością działają profilaktycznie - twierdzi Dariusz Wyborski, rzecznik KGHM. - Pracownicy wiedzą, że częstotliwość i powszechność kontroli praktycznie wyklucza szansę, że "mnie może się udać".
Jak to się odbywa w KGHM? Strażnik, sztygar lub kierownik mają prawo poddać badaniu każdego pracownika zakładu. Stan trzeźwości sprawdza się na podstawie wydychanego powietrza, a potem sporządza protokół dołączając do niego wydruk z alkomatu. Powinien on być podpisany przez osobę sporządzającą oraz pracownika. Gdy górnik nie chce tego zrobić, strażnik robi stosowną notatkę. Przyłapany z promilami pracownik traci pracę w trybie dyscyplinarnym. Z takim "wilczym biletem" ma raczej marne szanse na znalezienie inne posady.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie