Alicja Tchórz - najpierw medal w Rio, a potem rodzina? [WYWIAD, FILM]

Jakub GuderZaktualizowano 
W kończącym się roku najpierw wszyscy o niej mówili, bo napisała po zawodach w Ciechanowie na Facebooku, że 200 zł za zwycięstwo to "żenada". Teraz wszyscy o niej mówią, bo zdobyła swój pierwszy medal na międzynarodowej, seniorskiej imprezie i seryjnie bije rekordy Polski. Czy wszyscy będą o niej mówić także po igrzyskach w Rio? Oby. Rozmawiamy z 23-letnią pływaczką Juvenii Wrocław Alicją Tchórz.

Kilka miesięcy temu - po zawodach w Ciechanowie - zamieściłaś na Facebooku pełen goryczy wpis, w którym stwierdziłaś, że 200 zł nagrody za zwycięstwo to „żenada”. Zrobiłaś to spontanicznie?
Jak najbardziej. Napisałam to na kolanie wracając z Ciechanowa autobusem. Czekała mnie kolejna 7-godzinna podróż po naprawdę wyczerpujących zawodach. Po prostu czara goryczy się przelała. Było mi bardzo smutno, że tak wyceniają naszą pracę. Mogli zwyczajnie przygotować jakąś nagrodę rzeczową, a nie bawić się w nagrody finansowe o takiej wartości.

A pomyślałaś sobie przez moment z przerażeniem: „Boże - co ja zrobiłam?!”
Byłam zdenerwowana tym całym szumem, ale potem pomyślałam, że - kurcze – przecież napisałam prawdę. Napisałam to, co leży mi na sercu. Nie kłamałam, nikogo nie oszukałam. Nie miałam obaw, że to może się jakoś źle dla mnie skończyć. Jedynie Polski Związek Pływacki mógł się poczuć trochę urażony, chociaż nie chciałam w niego uderzać. Teraz widzą, że moje zamiary były dobre i chciałam promować naszą dyscyplinę. Mam nadzieję, że póki co to mi się udaje.

Od kogo wtedy dostałaś największe wsparcie?

W tych pierwszych dniach to od rodziny, trenera i mojej drużyny, Juvenii Wrocław. Stanęli za mną murem. Później pojawiały się kolejne głosy – od lekkoatletów, wioślarzy, triathlonistów. Za dobre słowo chciałam też podziękować Justynie Kowalczyk. To wszystko dodało mi otuchy i pokazało drogę.

Spodziewałaś się w ogóle takiego odzewu?
Nie, absolutnie.

Masz w głowie jakieś podobne akcje? Już zaplanowane.
Bardziej myślę o założeniu jakiejś fundacji, która mogłaby wspierać nie tylko pływaków, ale wszystkie dyscypliny rzadziej pokazywane w mediach. Takie pływanie jest naprawdę piękne – to się łatwo ogląda. Wygrywa ten, który pierwszy dotyka ściany, nie ma dodatkowych not od sędziów, co chwile zmieniają się dystanse i style. To przysparza wiele emocji.

Cześć ludzi mówiła jednak wtedy, że pływanie nie jest medialną dyscypliną, a Ty nie miałaś na koncie żadnego medalu dużej, międzynarodowej imprezy. To mocne argumenty.
Tak, ale pływacy już od kilku lat odnoszą niesamowite sukcesy na arenie międzynarodowej. Radosław Kawęcki cztery razy z rzędu został mistrzem Europy na 200 m grzbietem. Janek Świtkowski, Konrad Czerniak, Paweł Korzeniowski zdobywają medale na najważniejszych imprezach międzynarodowych, a mediów wokół nich i sponsorów jak nie było, tak nie ma. O to przede wszystkim chodzi. Widocznie trzeba było temu pomóc, wzbudzając taki szum.

Wspomniałaś o fundacji - poważnie myślisz o tym, żeby w przyszłości działać społecznie?
Mam parę pomysłów na dalsze życie. Nie chce wszystkiego zdradzać, ale gdyby mi się wszystko udało, byłby to jakiś przewrót w sporcie...

„Przewrót” - mocne słowo.
(śmiech)

No to opowiedz, jak wyglądają Twoje treningi.
Wstaję o godz. 5.15, żeby o szóstej już wskoczyć do wody. Przepływam wtedy sześć-siedem kilometrów. O ósmej idę na uczelnię, a o 15 znów wracam na basen. Zaczynam od treningów siłowych, a potem znów pływam, do 18. Pokonuje kolejne siedem kilometrów. Tak intensywnie zaczęłam ćwiczyć w drugiej-trzeciej klasie gimnazjum, ale w sumie trenuję już 16 lat.

W jakich warunkach?
Jeśli chodzi o klub, to myślę, że w naszej Juvenii Wrocław jest najlepsza atmosfera. To klub, który łączy ludzi. Jesteśmy jedną, wielką rodziną, bo trzeba pamiętać, że to także judocy i pływaczki synchroniczne. Wspieramy się. Jeśli chodzi o miejsce, to wiadomo, że mogłoby być lepiej. Nie mamy własnych obiektów i to jest nasz ból. Trenujemy na AWF-ie. Pokazujemy jednak, że mimo tych niedogodności można osiągać dobre rezultaty.

Trudno młodej osobie postawić treningi nad życie towarzyskie? Spotkania ze znajomymi?
Dla mnie to naturalna sytuacja, bo trenuję od małego. A gdy mamy roztrenowanie, to zawsze wyjdę ze znajomymi. Jestem jednak świadoma, że muszą wypocząć, by solidnie pracować rano na treningu.

W trakcie sezonu pilnujesz diety?
Nie liczę przesadnie kalorii, ale jem zdrowo. Cały czas mam kontakt z dietetykiem. W zależności od cyklu przygotowań zmieniam swoją dietę. Nie mam jednak jakiejś psychozy. Wiadomo – ryż, kurczak i warzywa to podstawa. U nas też jest coś takiego jak ładowanie węglowodanami. Przydają się makarony, bo pomagają wytrzymać długi wysiłek podczas treningów.

Po wywalczeniu wicemistrzostwa Europy na krótkim basenie w Izraelu jakieś nowe drzwi się przed Tobą otworzyły? Byłaś już wraz z innymi sportowcami u marszałka województwa dolnośląskiego, czek wręczył i nie było to 200 zł. Zaprosiła Cię do siebie TVN, udzielasz kolejnych wywiadów...
To przede wszystkim dla mnie bodziec do dalszej pracy. A co się z tego narodzi, czy jakieś większe projekty – zobaczymy. To wszystko właściwie dzieje się teraz. Mam nadzieję, że będzie pozytywnie.

Medal ME daje Ci jakieś stypendium?
Tak, ale jest ono niższe niż za kwalifikację olimpijską, którą wywalczyliśmy niedawno w sztafecie. A wybrać można tylko jedno stypendium.

Jak reagujesz na porównania do Otylii Jędrzejczak?
Nie zasługuje jeszcze na nie. Otylia to jest legenda. Zdobywała medale igrzysk olimpijskich. Bardzo się cieszę, że ktoś tak może pomyśleć, ale za wcześnie na takie porównania.

Poważnie myślisz o tym, żeby po zdobyciu medalu na igrzyskach w Rio zakończyć karierę? Będziesz miała dopiero 24 lata.
Jest gdzieś ta myśl o założeniu rodziny czy spokojniejszym trybie życia. Bycie sportowcem jest wycieńczające. To przecież jest tak naprawdę praca fizyczna. Musimy dzień w dzień dawać z siebie 150 proc. Z drugiej strony gdyby te moje wyniki wciąż były coraz lepsze, to jeszcze bym pływała. Nadal to kocham. Tę sprawę zostawiam otwartą.

Medal olimpijski daje emeryturę. Jest o co walczyć w Rio.
(śmiech) Tu nie chodzi o emeryturę. Taki medal na igrzyskach to marzenie każdego sportowca. Moje również. Konkurencja na świecie jest duża, nie tylko na moim dystansie. Po zawodach w Izraelu widzę jednak, że mogę walczyć z najlepszymi.

Czujesz, że masz jeszcze zapas?
Zawsze coś można zrobić lepiej. W ostatnim czasie zrobiłam spory postęp. Mam nadzieję, że to się przełoży na długi basen. Gdyby tam też udało mi się poprawić o kilka sekund, byłby to dobry rezultat.

No a co z tą rodziną? Wiele starszych od Ciebie sportsmenek uprawia sport i ani myślą o dzieciach.
Ale je nie mam mega parcia, że muszę JUŻ. Wszystko na spokojnie.

Przede wszystkim, czy jest odpowiedni kandydat?
No właśnie nie ma! (śmiech) Co począć?! (śmiech)

Na święta szykuje się trochę luzu? Jedziesz do rodzinnego Kalisza?
Tak – tam mam rodzinę i jeszcze swój pokoik. Do 28 grudnia mam święta i lekki wypoczynek. W sumie to będą cztery dni luzu właściwie przez cały sezon. Dlatego przede wszystkim się relaksuję i spędzam czas z najbliższymi, bo w ciągu roku tego mi brakuje.

Na jakie dania ze stołu wigilijnego najbardziej czekasz?
Uwielbiam zupę grzybową i babcine pierogi. Oczywiście trzeba się będzie trochę pilnować, żeby dodatkowych kilogramów nie nabrać i ruszyć z kolejnymi przygotowaniami pełną parą. Nie mogę się już jednak doczekać świąt.

Zrobiłaś w tym roku trochę hałasu w polskim sporcie. Jak myślisz – pod choinką znajdziesz prezent czy rózgę?
Koniec końców zrobiłam wiele dobrego. Myślę, że św. Mikołaj o mnie nie zapomni. Jestem grzeczną dziewczynką... (śmiech).

A ja czytałem, że chodzisz do kasyna...
Dwa razy w życiu byłam! (śmiech)

Wygrałaś coś?
Potroiłam swoją pulę – z piątki zrobiłam 15 zł! (śmiech) Grałyśmy tylko na jednorękim bandycie, bo ruletka czy coś innego to już wyższy poziom (śmiech).

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3