130 lat temu urodziła się Edyta Stein. Jedna z najbardziej fascynujących postaci Wrocławia (ZAGADKI, TAJEMNICE, SEKRETY)

Juliusz Woźny

Wideo

Edyta Stein – żydówka nawrócona na katolicyzm, niemiecka filozof, profesor, zakonnica, karmelitanka, święta i męczennica kościoła katolickiego. Jedna z najbardziej fascynujących postaci Wrocławia. 12 października minęła 130 rocznica jej urodzin.

Jej ojciec, Siegfried Stein pochodził z Gliwic, prowadził handel drewnem, matka Augusta z domu Courant urodziła się w Lublińcu. Edyta urodziła się we Wrocławiu, w roku 1891 przy ul. Kohlenstrase. Jej rodzina przywiązywała ogromne znaczenie do faktu, iż stało się to w święto Jom Kipur – dzień przebłagania i pojednania, gdy Żydzi kończą dziesięciodniowy czas pokuty za grzechy. Swoje winy wyznają przed Bogiem. Przez cały dzień obowiązuje ścisły post, zakaz mycia się, używania perfum, a nawet noszenia skórzanego obuwia. Dawnymi czasy obowiązywał rytuał wypędzenia poza obozowisko kozła ofiarnego, który dźwigał grzechy całej społeczności. W tym dniu w Izraelu zawieszane są transmisje telewizyjne i radiowe.

Siegfried umiera przedwcześnie. Edyta nie ma wtedy jeszcze dwóch lat. Matka Edyty zostaje sama z siedmiorgiem dzieci i firmą handlu drewnem, którą mąż pozostawił w fatalnym stanie. Ta dzielna kobieta nie ulega namowom rodziny, aby sprzedać firmę i próbować jakoś wiązać koniec z końcem, utrzymując się z uzyskanych pieniędzy. Pracuje od świtu do nocy. Potrafi razem z robotnikami rozładowywać wóz pełen drewna. W kilka lat doprowadza firmę do kwitnącego stanu. Jest w stanie zapewnić dzieciom znakomite warunki życiowe i opłacić ich kształcenie. To prawdziwa mulier fortis – niewiasta dzielna taka, którą sławi poemat z Księgi Przysłów w Starym Testamencie:

Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły. O len się stara i wełnę, pracuje starannie rękami. Wstaje, gdy jeszcze jest noc, i żywność rozdziela domowi, a obowiązki - swym dziewczętom. Myśli o roli - kupuje ją: z zarobku swych rąk zasadza winnicę. Już widzi pożytek ze swej pracy: jej lampa wśród nocy nie gaśnie.

Towarzystwo im. Edyty Stein

Po wszystkich wyczerpujących zajęciach jeszcze znajduje energię, aby na tyłach domu uprawiać warzywa. Nawet gdy ją stać na zamieszkanie w bogatej dzielnicy, woli nabyć skromniejszy dom przy dzisiejszej ul. Nowowiejskiej 38, gdzie skład drewna znajduje się w obrębie posesji i gdzie może nieustannie czuwać nad przedsiębiorstwem. Jednocześnie dba o swoje dzieci, które dzięki zapobiegliwej matce zdobywają znakomite wykształcenie. Była osobą pobożną, regularnie uczęszczała do synagogi. Zapewne bardzo kochała swego męża, skoro nakazała, aby wmontować jego postać w zdjęcie, które przechowywane było w rodzinie Steinów. Siegfried widnieje na nim obok Augusty w otoczeniu gromadzki dzieci. Oboje rodzice Edyty byli pobożnymi żydami, jednak jej rodzeństwo z wiekiem obojętniało na sprawy religijne. Edyta mając 14 lat, oświadczyła matce, że jest ateistką. Zapewne Augusta pomyślała: „No trudno, smarkula snobuje się intelektualistkę, wzoruje się na starszym rodzeństwie ma do czynienia z koleżankami z wolnomyślnych domów.” To nie był jeszcze jakiś straszny problem – żyd ateista nie przestawał być żydem. Edyta, poza tym, że uparta i lubiąca stawiać na swoim, była znakomitą i pilną uczennicą. Jej poglądy, choć odbiegające od poglądów przeciętnych panienek, z dobrych domów wzbudzały zainteresowanie i szacunek. Mała sufrażystka, buntowniczka, jednak ceniona przez nauczycieli i koleżanki szkolne. Świadczy o tym kilka cytatów z księgi abiturientów szkoły Wiktorii: „Równość kobiecie i mężczyźnie wołasz sufrażystko, Z pewnością w ministerstwie widzimy to podobnie". Ciekawego wpisu dokonał dyrektor: „Uderz w kamień (Stein), a skarby zeń wyskoczą"

Edyta Stein podjęła studia na uniwersytecie wrocławskim pod kierunkiem Wiliama Sterna, tak, tak – tego samego, który był twórcą skali IQ. Miała szczęście spotykać na swojej drodze naukowej najwybitniejsze umysły ówczesnej nauki europejskiej. Jednocześnie poszukiwała odpowiedzi na pytania najważniejsze – takie pytania, które stawia sobie każdy człowiek, niezależnie od tego, jakie ma wykształcenie, w jakiej epoce żyje. Kim jestem i jaki sens ma moje życie? Jej poszukiwania odpowiedzi na fundamentalne pytania zbliżyły jej poglądy do socjalistów, a nawet komunistów. To też nie było rzadkością w środowisku żydowskim, i wcale nie powodowało, że przestawała być Żydówką. Studiowała psychologię, potem podjęła studia nad fenomenologią w Getyndze – pod kierunkiem Edmunda Husserla. Gdy wybuchła pierwsza wojna światowa, będąc lojalną obywatelką państwa niemieckiego, jako sanitariuszka, opatrywała rannych w szpitalu na Morawach. Oczywiście wbrew woli matki, przerażonej kolejną decyzją córki. Jednym z ludzi, którzy w zasadniczy sposób wpłynęli na jej duchowy rozwój był Max Scheler, chrześcijanin, filozof i fenomenolog, a wymiarze osobistym małżeństwo Anny i Adolfa Reinach, którzy zrobili na niej ogromne wrażenie, swoją bezinteresowną dobrocią. Gdy Adolf zginął na froncie, Edyta była załamana – ogromne wrażenie zrobiła na niej postawa młodej wdowy, której pomagała uporządkować dorobek naukowy młodego filozofa i fenomenologa. Dla Edyty, jako ateistki, śmierć była potworną katastrofą, definitywnym kresem wszystkiego. Dla Anny - chrześcijanki – etapem w drodze do Boga.

Po kolejnych kilku latach dramatycznych poszukiwań, w życiu duchowym Edyty Stein nastąpił przełom. Przełom, jaki czasem opisują średniowieczne żywoty świętych. Goszcząc u swojej najlepszej przyjaciółki, Hedwigi Conrad-Martius w Bergzabern, sięgnęła po jedną z książek z biblioteczki gospodarzy. Było to „Życie św. Teresy od Jezusa napisane przez nią samą”. Edyta zatonęła w lekturze na całą noc. O świcie, kończąc książkę autorstwa św. Teresy z Avila, wykrzyknęła: „To jest prawda!”.

Wkrótce przyjęła chrzest. Ta decyzja była druzgocąca dla Augusty. Ta twarda kobieta tonie we łzach. Dlaczego? Oglądaliście „Skrzypka na dachu”? Pierwsza córka Tewjego Mleczarza, wbrew opinii rodziców wychodzi za biednego młodego krawca, zamiast za bogatego wdowca rzeźnika. Tewje znosi to dość spokojnie. Druga córka wybiera młodego rewolucjonistę – ateistę. Tę gorzką pigułkę Tewje także przełyka. Ale gdy ukochana Hawa, trzecie córka, zakochuje się w młodym chrześcijaninie Tewje wyrzeka się ukochanego dziecka. Nie może postąpić inaczej – przejścia na chrześcijaństwo nieodwołalnie wyklucza ze społeczności żydowskiej. To trudne do wyobrażenia, ale w takim przypadku odmawia się za kogoś takiego modlitwę za zmarłych – uznaję się, że ta osoba umarła. Taki dramat rozegrał się w domu Steinów.

Matka wyrzekła się swojej córki. To w tych pokojach słuchać było dramatyczne pytanie matki: „Dlaczego on? Dlaczego on?” Miała na myśli Chrystusa „Może on był dobrym człowiekiem, ale on uznał się za Boga!” W roku 1933 Edyta Stein po raz ostatnie widzi matkę. Wstępuje do zakonu karmelitanek w Kolonii. Po pewnym czasie musi opuścić Niemcy, w obawie o życie i przenosi się do klasztoru w Echt, w Holandii. W sierpniu 1942 roku Niemcy przystępują do odwetu za ogłoszenie listu pasterskiego holenderskiego episkopatu, w którym biskupi wystąpili w obronie Żydów.

Zobaczcie inne odcinki serii ZAGADKI, TAJEMNICE, SEKRETY

Edyta Stein przeżywa kolejny zwrot w swoim życiu – tym razem to nie ona podejmuje decyzję. Razem ze swoją siostrą, Różą, także karmelitanką, zostaje wywiezione do Auschwitz. W trakcie tej podróży ponoć widziano ją na jednym z dworców we Wrocławiu, w wagonie bydlęcym, wiozącym Żydów z Holandii do obozu.

9 sierpnia 1942 roku w obozie koncentracyjny w Auschwitz Edyta Stein zostaje zagazowana w komorze, a jej ciało staje spopielone w obozowym krematorium. W ten sposób Żydówka z Wrocławia staje się katolicką męczennicą. W czasie aresztowania miała powiedzieć swojej siostrze, Rosie: „Chodź, idziemy cierpieć za nasz naród!”

Bezsensowny pościg za cichą zakonnicą, którą własna społeczność wykluczyła spośród narodu wybranego, szokuje poziomem absurdu. Ale cóż, nawet później, niemal pod sam koniec wojny, w obliczu całkowitej klęski, gdy już brakuje wszystkiego – żywności, amunicji i paliwa w stronę obozów zagłady jadą transporty z Żydami. Niemcy nadal pogrążają się w antysemickim szaleństwie.

Dom przy ul. Nowowiejskiej 38 przejęło Towarzystwo Edyty Stein pod koniec lat osiemdziesiątych, a na własność w roku 1995. Dzięki tej doskonałej decyzji badania nad dziedzictwem Edyty Stein mogą być prowadzone w miejscu, gdzie ta wspaniała kobieta spędziła dużą część swego życia. To w tym domu dojrzewała, rozwijała się intelektualnie, podejmowała ważne życiowe decyzje. Dom stanowi jednocześnie miejsce dialogu między Polakami, Niemcami i Żydami. Dzisiejsza znakomita działalność jest możliwa dzięki działaniom Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a od kilku lat dzięki bliskiej współpracy z Centrum Historii Zajezdnia.

Wszystkie programy z cyklu "Zagadki, tajemnice, sekrety..." dostępne są tutaj KLIKNIJ

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
21 września, 13:54, Gość:

Fajnie, zamieniła jedne kłamstwa na drugie, tylko kogo to obchodzi?

Czytałeś coś Edyty Stein?

G
Gość
Znowu cenzuruje się normalne wpisy , a obrzucanie błotem jest publikowane ...
G
Gość
Fajnie, zamieniła jedne kłamstwa na drugie, tylko kogo to obchodzi?
G
Gość
18 września, 19:51, ech Edyta:

Żeby z Judaizmu przejść na Katolicyzm to trzeba naprawdę traumatycznych przeżyć ale i odpowiedniego genetycznego gruntu.

I teraz to jest ważne bo w drugą stronę ostracyzmu wiernych/społeczności nie ma. Nie w tym stopniu

No ale o tym się nie mówi, gdyż polityczna poprawność od II W.Ś. obowiązuje w tym temacie

e
ech Edyta
Żeby z Judaizmu przejść na Katolicyzm to trzeba naprawdę traumatycznych przeżyć ale i odpowiedniego genetycznego gruntu.
Dodaj ogłoszenie